

ZOBACZ
TAKŻE
Podstawy
Inteligencja
Nieruchomości
Rozwój osobisty
Aktywa finansowe
Inwestuj z nami:
forum
inwestycyjne
blogi inwestorów
|
Twój doradca
finansowy nie chce, żebyś wiedział to wszystko, co on wie.
Bogaty ojciec mawiał: "Im
szybciej poruszają się twoje pieniądze, tym wyższe są twoje zyski i
mniejsze ryzyko, które ponosisz". Według powszechnie panującej opinii
dotyczącej finansów powinieneś oszczędzać pieniądze i inwestować
długoterminowo. Innymi słowy, rekomendowane jest powierzanie pieniędzy.
Ale nie jest to rada bogatego ojca. On zachęca, by zamiast powierzać
własne pieniądze - zwiększać szybkość ich obiegu.
Szacuje się, że w latach 2000-2003 miliony inwestorów straciło 7-9
bilionów dolarów. Dlaczego? Wielu z nich powierzyło swoje pieniądze swoim
doradcom, stosując się do rady finansowej, którą uważali za mądrą. Wszyscy
wiemy, że rynki zarówno zwyżkują, jak i zniżkują. Dlatego, zanim wydarzy
się kolejny krach i znów zabierze Twoje pieniądze, dowiedz się, w jaki
sposób możesz utrzymać je w ruchu, zamiast powierzać je komuś innemu.
Robert T. Kiyosaki
- Czy jesteś już zmęczony
słuchaniem porady, która brzmi: "oszczędzaj
pieniądze, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj"?
- Czy chcesz się dowiedzieć, jak i dlaczego
profesjonalni inwestorzy zwiększają
szybkość obiegu swoich pieniędzy, zamiast je lokować?
- Czy wiesz, że firma Twojego doradcy inwestycyjnego zarabia pieniądze
nawet wtedy, gdy Ty je tracisz?
- Czy chcesz wiedzieć,
dlaczego większość doradców finansowych nie chce, żebyś przeczytał tę
książkę?
"W czasach, gdy bezpieczeństwo zawodowe jest na najniższym jak dotąd
poziomie, przejęcie przez nas samych kontroli nad naszymi finansami
jeszcze nigdy nie było ważniejsze. Jeśli jesteś gotowy, aby być kimś
więcej niż tylko "przeciętnym inwestorem", to koniecznie przeczytaj tę
książkę. Dzięki niej dowiesz się, jak sprawić, żeby Twoje pieniądze
efektywniej i szybciej pracowały dla Ciebie".
Sharon L. Lechter
Fragment
Jak w ciągu 10 lat można zamienić 10 tysięcy dolarów w 10
milionów dolarów?
"Największy strach wśród Amerykanów wywołuje wizja wyczerpania się
pieniędzy, gdy nie będą już oni pracowali".
Z badań przeprowadzonych przez dziennik USA Today
"Ludzie borykają się z finansami głównie dlatego, że zwracają się po
finansową poradę do ludzi biednych lub sprzedawców".
Bogaty ojciec
W grudniu 2002 roku lokalna gazeta w Phoenix w stanie Arizona opublikowała
tekst dotyczący Przepowiedni bogatego ojca - mojej książki, która
ukazała się w październiku tego samego roku. Zdziwiło mnie to, że artykuł
był sprawiedliwy i wyważony. Byłem zaskoczony, ponieważ wielu dziennikarzy
zajmujących się tematyką finansową nie miało zbyt pochlebnego zdania na
temat mojej książki.
Mimo że tekst był sprawiedliwy i wyważony, kończył się niemiłą uwagą,
która mi się nie spodobała. Chodzi o komentarz dotyczący 39-procentowego
zwrotu z mojej ostatniej inwestycji. Odniosłem wrażenie, że autor dawał w
ten sposób do zrozumienia, że albo skłamałem, albo przesadziłem, mówiąc o
moich zyskach.
Oczywiście większość z nas nie lubi ludzi, którzy się przechwalają lub
przesadzają. Ja także nie przepadam za takimi osobami. Uwaga ta jednak nie
spodobała mi się dlatego, że się nie przechwalałem, ani nie przesadzałem.
Tak naprawdę, wręcz przeciwnie - zaniżyłem moje zyski. Innymi słowy, mój
zwrot z inwestycji nie istniał tylko na papierze. Zwrot z zainwestowanych
przeze mnie pieniędzy został określony na podstawie prawdziwej gotówki w
mojej kieszeni i znacznie przekraczał 39%.
Pozwoliłem, żeby ten komentarz zaprzątał mi głowę przez kilka dni. W końcu
zadzwoniłem do redakcji gazety, aby umówić się na spotkanie z
dziennikarzem i wszystko wyjaśnić. Powiedziałem mu, że nie oczekuję, iż
coś jeszcze o mnie napisze albo że opublikuje sprostowanie. Chciałem
jedynie spotkać się w jego biurze w towarzystwie mojego księgowego i
pokazać mu moje zestawienia finansowe oraz wytłumaczyć, w jaki sposób
osiągnąłem te 39% zwrotu. Zgodził się z przyjemnością i ustaliliśmy datę
spotkania.
Kiedy już wraz z moim księgowym wyjaśniłem mu, jak uzyskałem te 39% i że
liczba ta była tak naprawdę zaniżona, skomentował to tak:
- Cóż, przeciętny inwestor nie może robić tego, co pan.
- Nigdy nie mówiłem, że może - zauważyłem.
- To, co pan robi, jest zbyt ryzykowne - stwierdził.
- W ciągu ostatnich kilku lat miliony inwestorów straciło biliony dolarów,
znaczną ich część na akcjach i funduszach inwestycyjnych, które pan
polecał. Wielu ludzi, którzy stracili pieniądze, inwestując długoterminowo
w jednostki uczestnictwa funduszy, nigdy nie będzie mogło przejść na
emeryturę. Czy to nie jest ryzykowne?
- Stało się tak z powodu dużej korupcji w firmach - bronił się mój
rozmówca.
- Po części to prawda. Ale ile z tych strat powstało wskutek złych rad
udzielanych przez doradców finansowych, maklerów giełdowych i
dziennikarzy? Jeżeli długoterminowe inwestowanie w fundusze to taki dobry
pomysł, to dlaczego tak wielu ludzi straciło tyle pieniędzy?
- Nie wycofuję się z mojej porady. Nadal twierdzę, że inwestowanie
długoterminowe i dywersyfikacja portfela funduszy inwestycyjnych to
najlepszy plan dla przeciętnego inwestora.
- Zgadzam się - odpowiedziałem. - Pańska propozycja jest najlepsza dla
przeciętnego inwestora, ale nie dla mnie.
Mój księgowy, Tom, wtrącił się w tym momencie do rozmowy.
- Gdyby przeciętny inwestor zmienił nieco podejście i używał innych
aktywów, mógłby osiągać o wiele wyższe zyski przy znacznie mniejszym
ryzyku. Zamiast siedzieć bezczynnie i obserwować, jak rynek raz zwyżkuje,
a raz zniżkuje, słuchając finansowych guru, którzy usiłują wskazać na
kolejne "świetne" akcje, jakie warto będzie wybrać,
inwestor może wykorzystać proponowany
przez Roberta plan bogatego ojca, dzięki któremu nie będzie musiał wpadać
w panikę za każdym razem, gdy rynek zniżkuje, lub zastanawiać się, w
którym sektorze notowania akcji wzrosną. Nie tylko osiągnie on o wiele
wyższe zyski przy mniejszym wkładzie własnym i mniejszym ryzyku, ale
automatycznie, jak na zawołanie, zaczną płynąć pieniądze. Często nazywam
tę strategię inwestycyjną magicznymi pieniędzmi.
Jak się okazało - zwrot z inwestycji rzędu 39% i magiczne pieniądze - to
zbyt wiele jak na takie krótkie spotkanie z dziennikarzem. Gdy padło
pojęcie magiczne pieniądze, spotkanie dobiegło końca.
Jak wspomniałem, ten dziennikarz był otwarty i pozytywnie nastawiony.
Kilka tygodni później napisał o mnie kolejny artykuł, mimo że go o to nie
prosiłem. Chociaż tekst był precyzyjny, autor pominął kwestię tego, w jaki
sposób uzyskałem tak wysokie zwroty z inwestycji. Nie wspomniał też nic o
magicznych pieniądzach.
Najważniejsze jest to, że zawdzięczam temu dziennikarzowi inspirację do
napisania tej książki, która nie jest skierowana do przeciętnego
inwestora.
FAQ (Często zadawane pytania)
Po spotkaniu z dziennikarzem postanowiłem napisać tę książkę.
Zdecydowałem, że nadszedł już czas, żeby wyjaśnić formułę bogatego ojca
mówiącą o tym, jak sprawić, aby mała inwestycja przyniosła ultraduży zysk.
Książka ta pozwoli mi także odpowiedzieć na kilka często zadawanych pytań,
na które zwykle unikam odpowiedzi. Oto niektóre z nich:
1. "Mam 10 tysięcy dolarów. W co
powinienem zainwestować?".
2. "Jaki rodzaj inwestycji pan poleca?".
3. "Jak mam zacząć?".
Do tej pory wahałem się z odpowiedzią na te pytania głównie dlatego, że
tak naprawdę musiałbym powiedzieć: "To zależy od pana. To, co ja bym
zrobił, często różni się od tego, co pan powinien zrobić".
Po drugie, gdy zdarzyło mi się odpowiadać na pytania tego typu i
szczegółowo wyjaśniać, co robię oraz jak osiągam wysokie zwroty z
inwestycji przy mniejszym wkładzie własnym i mniejszym ryzyku, często
spotykałem się z takimi reakcjami:
1. "Tego nie da się tutaj zrobić".
2. "Nie stać mnie na to".
3. "Czy nie istnieje jakiś prostszy sposób?".
Dlaczego tak wiele osób traci
Moim zdaniem w latach 2000-2003 miliony ludzi straciło biliony dolarów
między innymi dlatego, że poszukiwali oni prostych odpowiedzi na pytania o
to, gdzie zainwestować swoje pieniądze. I znalazło się wiele osób, które
chętnie udzieliły tych prostych odpowiedzi typu:
1. "Oszczędzaj pieniądze".
2. "Inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj".
3. "Potnij swoje karty kredytowe i wydostań się z długów".
Książka ta nie jest napisana dla ludzi, którzy chcą otrzymać proste
odpowiedzi. Jeśli lubisz nazbyt uproszczone odpowiedzi na pytania
dotyczące finansów, chętnie przyjmowane przez większość ludzi, to
prawdopodobnie ta książka nie jest dla Ciebie. Moje odpowiedzi wielu
osobom mogą się wydawać zbyt trudne lub zbyt zawiłe.
Książka została napisana dla tych, którzy chcą mieć większą kontrolę nad
swoimi pieniędzmi i zarobić ich o wiele więcej, używając środków, które
obecnie posiadają. Jeśli to Cię, Czytelniku, interesuje, to czytaj dalej.
Najgorszy sposób, żeby stać się bogatym
Wspomniany wcześniej dziennikarz miał rację, gdy mówił, że jego rada jest
dobra dla przeciętnego inwestora. Ale tak naprawdę zachęcał do wybrania
jednej z najtrudniejszych dróg prowadzących do bycia bogatym. Pracujący na
etacie ludzie, którzy wpłacają pieniądze na plan emerytalny, taki jak
401(k) w USA, plan opierający się na jednostkach uczestnictwa funduszy
inwestycyjnych, jadą przez życie bardzo wolnym autobusem. Ma on zużyty
silnik, co oznacza, że nie jedzie zbyt szybko i nigdy nie osiąga
maksymalnych zysków. Nie działają w nim też hamulce, co sprawia, że zjazdy
są przerażające.
Chociaż długoterminowe inwestowanie w plany emerytalne może być dobre dla
przeciętnego inwestora, dla mnie jest wolnym, ryzykownym, nieskutecznym i
wysoko opodatkowanym sposobem inwestowania.
Istnieją lepsze inwestycje
Gdy słyszę pytanie: "W co powinienem zainwestować?", pokazuję ten oto
wykres, jeśli mam go przy sobie:

I
zazwyczaj dodaję: "Istnieją trzy różne rodzaje aktywów: biznesy,
nieruchomości i papiery wartościowe. Powyższy wykres porównuje dwa z nich,
mianowicie nieruchomości i inwestowanie w indeks S&P 500, w który
większość przeciętnych inwestorów powinna inwestować. Niech wykres mówi
sam za siebie. Sądzę, że pokazuje on różnice między szczytami górskimi a
pagórkami".
Wyjaśniając dalej, mówię: "Dobrą i prostą inwestycją jest wpłacenie
pieniędzy na fundusz oparty o indeks S&P 500. Dla większości menedżerów
funduszy inwestycyjnych indeks S&P 500 jest punktem odniesienia, który
chcą przekroczyć. Niestety, bardzo niewielu udaje się tego dokonać".
Wówczas zwykle słyszę pytanie: "Czy potrzebujemy menedżera funduszu, jeśli
niewielu z nich potrafi osiągnąć lepsze wyniki niż S&P? Dlaczego po prostu
samemu nie zainwestować tych pieniędzy w S&P?".
Odpowiadam wtedy: "Sam zadaję sobie to pytanie. Jeśli zainwestuje pan 10
tysięcy dolarów w nieruchomości, to tak naprawdę zwiększa pan podstawę
swojej inwestycji, używając dźwigni finansowej w wysokości 90%, w tym
wypadku 90 tysięcy dolarów pożyczonych z banku. W latach 1992-2002 pańskie
10 tysięcy zainwestowane w S&P wzrosłoby do 17 397 dolarów. Natomiast
kwota 10 tysięcy, wraz z pieniędzmi banku, zwiększyłaby się do 158 673
dolarów".
Gdy ludzie przyjrzą się temu wykresowi, mają kolejną wątpliwość: "Dlaczego
więcej osób nie inwestuje w nieruchomości?".
"Aby inwestować w nieruchomości, trzeba być lepszym inwestorem" -
wyjaśniam. "Żeby z powodzeniem inwestować w nieruchomości, nie wystarczą
same umiejętności finansowe, potrzeba o wiele więcej kapitału i
umiejętności menedżerskich. Kupowanie papierów wartościowych jest o wiele
prostsze, tańsze i nie potrzeba się zbytnio nimi zajmować, dlatego właśnie
tak wiele osób w nie inwestuje".
Przeciętne zyski
Zaznaczam jednak, że wartości zwrotów z nieruchomości podane na tym
wykresie są średnią dla całego kraju, a średnie mogą kłamać. W
rzeczywistości zwroty były o wiele wyższe w pewnych częściach kraju i o
wiele niższe w innych. Dlatego podkreślam: "Indeks S&P to rynek
międzynarodowy, a nieruchomości - lokalny. To znaczy, że jeśli jest pan
bystrym inwestorem zajmującym się nieruchomościami, często może pan
osiągnąć jeszcze wyższe zyski. Pańskie 10 tysięcy dolarów zainwestowane w
S&P 500 przyniosłoby panu taki sam zwrot jak wszystkim innym inwestorom,
podczas gdy identyczna kwota zainwestowana w nieruchomości w tym samym
czasie mogłaby przynieść o wiele więcej niż 158 673 dolary lub o wiele
mniej. Jeśli inwestowanie w nieruchomości panu nie wychodzi i nie potrafi
pan nimi zarządzać, to mógłby pan stracić te 10 tysięcy, które pan
zainwestował, a możliwe że nawet i więcej. Jeżeli nie jest pan zbyt dobry
w kupowaniu nieruchomości i zarządzaniu nimi, to więcej pan zyska,
inwestując w indeks S&P 500. To, czy odniesie pan sukces, inwestując w
nieruchomości, zależy od inwestora, czyli od pana. W przypadku S&P 500
zależy to od 500 spółek, których indeks ten dotyczy".
Ludzie interesują się jeszcze czymś: "Czy z tych 10 tysięcy można uzyskać
jeszcze wyższy zwrot niż 158 673 dolary?". Odpowiedź brzmi: "Tak, ale żeby
tego dokonać, inwestor często musi wykorzystać potęgę biznesu". Z trzech
rodzajów aktywów biznes jest tym najpotężniejszym, jednak wymaga najwięcej
umiejętności w trakcie jego zakładania, rozwijania i dalszego kierowania
nim. Dla kogoś, kto potrafi budować biznesy i umie inwestować w
nieruchomości, możliwe są ultrawysokie zyski, których nie da się umieścić
na wykresie porównującym indeks S&P do nieruchomości. Innymi słowy, zyski
te nie mieszczą się w skali.
Jak osiągnąć ultrawysokie zyski
Chociaż część zawartych tu informacji pojawiła się już w innych książkach
z serii "Bogaty ojciec", dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej opiszę, jak
można uzyskać niewyobrażalnie wysokie zwroty z inwestycji. Wprowadzę
akceleratory pieniędzy, z którymi zapoznał mnie bogaty ojciec.
Z tej książki dowiesz się, dlaczego dywersyfikacja i inwestowanie
długoterminowe stanowią często nie najlepszą poradę inwestycyjną oraz
dlaczego stosujące się do niej osoby najczęściej tracą pieniądze na rynku.
Jednym z najpilniej strzeżonych sekretów inwestorów odnoszących sukcesy
nie jest dywersyfikacja, ale integracja. Zamiast inwestować tylko w jeden
rodzaj aktywów, integrują oni dwa lub trzy rodzaje aktywów. Następnie
korzystają z akceleratorów, dźwigni finansowej i technik ochrony w
stosunku do pieniędzy przepływających przez te aktywa. Dla przykładu, Bill
Gates stał się najbogatszym człowiekiem na świecie dzięki integracji
potęgi biznesu i papierów wartościowych. Zrealizował marzenie wielu
przedsiębiorców, czyli zbudował firmę i wprowadził ją na giełdę. Innymi
słowy, zamienił część swojego biznesu w papiery wartościowe, często
nazywane udziałami. Gdyby Bill Gates nie wprowadził swojej firmy na
giełdę, i tak prawdopodobnie byłby bogaty, ale możliwe, że nie stałby się
najbogatszym człowiekiem na świecie w tak młodym wieku. Mówiąc prościej,
to integracja dwóch rodzajów aktywów stała się akceleratorem jego majątku.
Nie zostałby najbogatszym człowiekiem na świecie, gdyby otrzymywał pensję
jako pracownik Microsoftu i gdyby wpłacał ją na zdywersyfikowane fundusze
inwestycyjne.
Donald Trump uzyskuje większe zwroty z zainwestowanych pieniędzy, będąc
właścicielem biznesu, który zajmuje się inwestowaniem w nieruchomości.
Natomiast Warren Buffett, największy inwestor na świecie, osiąga niezwykle
wysokie zyski dzięki temu, że jest właścicielem firmy inwestującej w inne
biznesy.
Wielki biznes a mały biznes
Nie oznacza to, że Twój biznes musi być wielki albo że musi być związany z
nieruchomościami. Chodzi o to, że inwestor może być właścicielem małego
biznesu i jednocześnie inwestować w nieruchomości. To tak, jakby mieć dwa
zawody - jeden dla siebie, a drugi dla swoich pieniędzy, co bardzo
polecam. Na przykład, jestem znany dzięki temu, że piszę - jestem autorem
książek. To moje zajęcie, tym się zajmuję. Natomiast zawodem moich
pieniędzy są nieruchomości. Ważna jest integracja dwóch lub trzech
rodzajów aktywów, a nie dywersyfikacja w obrębie tylko jednego rodzaju.
Nawet jeśli jesteś właścicielem małego biznesu, możesz mieć te same
korzyści finansowe co wielkie firmy. Tak jak duży biznes i giełda uczyniły
Billa Gatesa multimiliarderem, tak mały biznes, nieruchomości i papiery
wartościowe mogą sprawić, że Ty staniesz się multimilionerem w mniej niż
10 lat. Pytanie brzmi: "Czy będziesz potrafił umiejętnie inwestować w co
najmniej dwa różne aktywa lub rodzaje aktywów?". Jeśli tak, to może
zadziałać finansowa magia.
Synergia a dywersyfikacja
Dzięki tej książce poznasz formułę bogatego ojca mówiącą o tym, jak
uzyskać ultrawysokie zwroty z inwestycji. Bogaty ojciec nauczył swojego
syna i mnie, że trzeba mieć solidnych doradców i potem integrować potęgę
sił finansowych, którymi są:
- biznes,
- nieruchomości,
- papiery wartościowe,
- pieniądze banku,
- przepisy podatkowe,
- prawo spółek.
Integrować oznacza łączyć i działać razem. Dywersyfikować to rozdzielać i
działać osobno.
Jeżeli ktoś potrafi zintegrować wszystkie sześć sił i dzięki temu
przyśpieszyć cały proces, to może osiągnąć ultrawysokie zyski, zaczynając
od bardzo niewielkiej ilości pieniędzy. Jeśli ktoś potrafi zrobić to
znakomicie, to pojawiają się magiczne pieniądze lub synergia finansowa.
Co to jest synergia?
Słowo "synergia" jest często tak definiowane: "całość jest większa niż
suma poszczególnych części". Mówiąc prościej, oznacza to, że 1 + 1 = 4.
Suma - w tym przypadku 4 - jest większa niż suma części, czyli 1 + 1.
Inny przykład synergii: Powiedzmy, że masz nasionko dyni i trochę ziemi.
Sama ziemia nie sprawi, że z ziarenka wyrośnie dynia, nawet jeśli
przysypujesz je coraz większą jej ilością. Jeśli jednak do tej ziemi
dodasz słońca i wody we właściwych proporcjach, to nagle ziarenko zacznie
kiełkować. To synergia ziemi, słońca i wody sprawia, że w ziarenku
zachodzi magia. To samo dzieje się z pieniędzmi. Przy udziale odpowiednich
składników Twoje pieniądze mogą "rosnąć" jak zaczarowane. Jeśli znajdują
się one pod warstwą zdywersyfikowanej ziemi, to mogą zamienić się w grzyb,
ale nie staną się magicznymi pieniędzmi.
Potęga synergii
Książka ta opowiada o tym, w jaki sposób możesz okiełznać swoje pieniądze,
wykorzystując różne siły finansowe i doprowadzając do powstania finansowej
synergii, inaczej mówiąc - magicznych pieniędzy.
Oczywiście ta książka nie jest przeznaczona dla przeciętnego inwestora.
Powtórzę raz jeszcze słowa, które wypowiedział dziennikarz, gdy wyjaśniłem
mu, jak osiągnąłem 39-procentowy zwrot z inwestycji: "Cóż, przeciętny
inwestor nie może robić tego, co pan".
Przytoczę także moją odpowiedź na ten komentarz: "Nigdy nie mówiłem, że
może".
Ta książka jest dla tych, którzy nie lubią oddawać swoich pieniędzy w ręce
obcych ludzi, mając nadzieję i jednocześnie się modląc, że będą mogli z
nich skorzystać, gdy zajdzie taka potrzeba. Jest to książka dla kogoś, kto
pragnie mieć większą kontrolę nad swoimi pieniędzmi i chce, żeby jego
zwroty z inwestycji przewyższały przeciętne zyski przeciętnych inwestorów.
Nie dowiesz się z niej, co dokładnie masz zrobić - ponieważ to, co
zrobisz, aby stać się bogatym i sposób, w jaki tego dokonasz, tak naprawdę
zależy wyłącznie od Ciebie - ale pomoże Ci zrozumieć, dlaczego niektórzy
inwestorzy osiągają o wiele wyższe zyski niż przeciętny inwestor - przy
mniejszym ryzyku, mniejszych pieniądzach i w znacznie krótszym czasie.
Czy możesz zarobić 10 milionów dolarów, gdy zainwestujesz 10 tysięcy w
fundusze inwestycyjne?
Czy to oznacza, że po przeczytaniu tej książki będziesz w stanie uzyskać
podobne wyniki, gdy zainwestujesz swoje 10 tysięcy dolarów? I znowu
odpowiedź brzmi: "To zależy od Ciebie".
Ważniejsze może się okazać inne pytanie: "Czy uważasz, że w 10 lat możesz
zamienić 10 tysięcy dolarów w 10 milionów poprzez inwestowanie jedynie w
fundusze inwestycyjne?". O to samo można zapytać kogoś, kto inwestuje
jedynie w nieruchomości. W większości przypadków odpowiedź brzmi: "Nie".
Bardzo trudno osiągnąć ultrawysokie zyski tylko z jednego rodzaju aktywów,
a tego właśnie usiłuje dokonać większość ludzi. Jeżeli jednak zainwestują
w różne rodzaje aktywów i zintegrują potęgę różnych akceleratorów aktywów,
to stworzą w ten sposób synergię inwestycyjną i umożliwią sobie
osiągnięcie ultrawysokich zysków.
Największa obawa Amerykanów
Podczas jednej z moich pogadanek młoda kobieta podniosła rękę i zapytała:
- Dlaczego ultrawysokie zyski są takie ważne? Dlaczego nie można stawać
się bogatym powoli? I dlaczego w ogóle pieniądze mają tak ogromne
znaczenie? Czy bycie szczęśliwym nie jest ważniejsze?
Za każdym razem, gdy mówię o pieniądzach i stawaniu się bogatym, zawsze
wśród słuchaczy znajdzie się ktoś o nastawieniu, które ja nazywam cyniczną
postawą opartą na stwierdzeniu: "pieniądze nie są ważne". Tym razem byłem
przygotowany. Uśmiechnąłem się i rozdałem artykuł z dziennika USA Today.
Gazeta przeprowadziła ankietę i odkryła, że "wizja wyczerpania się
pieniędzy wywołuje wśród Amerykanów największy strach". Ich główną obawą
nie jest nowotwór, przestępczość czy wojna atomowa. Nowym największym
strachem jest dla nich wizja wyczerpania się pieniędzy, gdy będą już w
podeszłym wieku. Bardzo obawiają się również długiego życia bez pieniędzy.
Większość Amerykanów zdaje sobie sprawę, że system ubezpieczeń społecznych
i państwowe ubezpieczenie zdrowotne mogą nawet nie dotrwać do czasu, gdy
oni będą potrzebowali pomocy na stare lata.
Pozwoliłem, aby ta młoda kobieta przeczytała artykuł grupie, a ja w tym
czasie napisałem na tablicy "Finansowa gra". Poniżej narysowałem
następujący schemat:

Gdy już
przebrzmiały ostatnie słowa artykułu, zapytałem:
- Czy wiedziała pani, że do końca 2010 roku 78 milionów Amerykanów skończy
65 lat lub więcej? Co trzeci nie ma planu emerytalnego.
- Słyszałam o tym. Ale dlaczego nazywa pan to grą?
Wziąłem oddech, wskazałem na kolumnę "Wiek" na tablicy i powiedziałem:
- Gra często dzieli się na kwarty. Na przykład mecz profesjonalnego
futbolu amerykańskiego rozgrywany jest w 15 minutowych kwartach. Wielu
ludzi opuszcza szkołę w wieku około 25 lat i planuje przejść na emeryturę,
mając 65 lat. Oznacza to, że finansowa gra, w którą gramy, trwa 40 lat,
czyli jedna kwarta to 10 lat. Mamy nadzieję, że w ciągu tych 40 lat
zarobimy i odłożymy wystarczająco dużo pieniędzy na emeryturę. Ja byłem w
stanie wydostać się z tej gry na początku 3. kwarty, w wieku 47 lat. Moja
żona Kim zwyciężyła w swojej grze, mając 37 lat, tuż po zakończeniu 1.
kwarty. Czy rozumie pani, co mam na myśli, mówiąc o tej grze?
Młoda kobieta pokiwała twierdząco głową, cały czas ściskając w ręku
artykuł z USA Today.
- A jeśli nie mają wystarczająco dużo pieniędzy i pracują po 65. roku
życia, to nazywa pan to "dogrywką" - upewniła się.
- Zgadza się. Właściwie to może im to wyjść na dobre, ponieważ praca
sprawi, że będą zdrowsi. Różnica jednak polega na tym, czy muszą, czy chcą
pracować.
- A "koniec czasu" oznacza, że mimo iż żyjemy, to fizycznie nie jesteśmy
już w stanie pracować.
- To prawda - odpowiedziałem, skinąwszy głową. - Czy zechce mi pani
powiedzieć - nie podając mi swojego wieku - w której kwarcie finansowej
gry pani się teraz znajduje i czy nadal pani gra, czy już pani w niej
wygrała? - zapytałem.
- Mogę panu powiedzieć, ile mam lat. Mam 32 lata, co plasuje mnie w 1.
kwarcie pańskiej finansowej gry.
Po chwili przerwy powiedziała:
- I daleko mi do zwycięstwa. Jestem pogrążona w długach związanych z
kredytem studenckim, z opłatami za dom, za samochód, z podatkami i
zwyczajnym codziennym życiem. To wszystko zabiera większą część moich
zarobków.
Pozwoliłem, żeby jej słowa odbiły się echem po sali. Po długiej ciszy
zacząłem mówić:
- Dziękuję za szczerość. A gdyby zaczynała pani 4. kwartę - powiedzmy
miałaby pani 55 lat - i dopiero co straciła pani dużo pieniędzy na
giełdzie, czy byłoby panią stać na inwestowanie długoterminowe? Czy
mogłaby pani sobie pozwolić na kolejny spadek koniunktury na rynku? Czy
mogłaby pani pracować i czekać, podczas gdy pani pieniądze zarabiałyby
niecałe 10% rocznie?
- Nie - usłyszałem w odpowiedzi.
- Czy teraz pani rozumie, dlaczego ważne jest, żeby mieć wystarczająco
dużo pieniędzy, oraz dlaczego zwiększanie własnej inteligencji finansowej
i generowanie większych zysków w krótszym czasie przy mniejszym ryzyku ma
tak ogromne znaczenie?
Potwierdziła skinieniem głowy.
Chcąc dobitniej przedstawić moją myśl, zapytałem:
- Czy teraz jest dla pani jasne, dlaczego uzależnianie swojej finansowej
przyszłości od wahań rynku papierów wartościowych nie ma większego sensu?
Czy teraz pani rozumie, dlaczego przekazywanie swoich pieniędzy obcym
ludziom, którzy usiłują odgadnąć, jakie akcje będą dobre, a jakie złe, nie
jest zbyt mądrym działaniem? Czy ma to jakikolwiek sens, by ciężko
pracować i z wiekiem płacić coraz wyższe podatki, aby potem uświadomić
sobie, że nic nam nie zostało po ciężko przepracowanym życiu?
- Nie - odparła.
Wiedząc, że zrozumiała, dlaczego przejęcie kontroli nad własnymi
pieniędzmi w celu uzyskania wyższych zysków jest ważne, dodałem cicho:
- I czy rozumie pani, dlaczego największym strachem Amerykanów jest wizja
wyczerpania się pieniędzy, gdy będą już w podeszłym wieku?
- Tak - przyznała drżącym głosem. - Moi rodzice są przerażeni tym, że za
kilka lat będą musieli zamieszkać razem ze mną. Także się tego boję.
Bardzo ich kocham, jestem ich jedynym dzieckiem. Mam męża i trójkę dzieci.
Zastanawiam się, w jaki sposób będziemy mogli pozwolić sobie na utrzymanie
naszej rodziny i moich rodziców, gdy się zestarzeją, i jeszcze odłożyć coś
na edukację dzieci i naszą emeryturę?
Nie bądź ofiarą
Znów na sali zapanowała cisza. Byłem pewien, że wielu innych ludzi stało w
obliczu podobnych wyzwań finansowych.
- Nie chodzi tutaj o te 10 milionów dolarów - powiedziałem łagodnie. - Ale
o przejęcie kontroli nad własną finansową przyszłością. O to, że trzeba
nauczyć się grać w swoją własną finansową grę, a nie pozwalać, żeby ktoś
inny grał w nią za panią przy użyciu pani pieniędzy. Nie mówię, że szybko
stanie się pani bogata, mimo że byłoby to możliwe. Chodzi tu o
zrozumienie, dlaczego bogaci stają się bogatsi i co musi pani zrobić, żeby
nie stać się ofiarą tej finansowej gry. Nie chcę, żeby stała się pani
ofiarą gry ani ludzi, którzy ją prowadzą. Dzięki zrozumieniu jej zasad
może pani mieć większą kontrolę i potem być bardziej odpowiedzialna za
swoje pieniądze i swoją finansową przyszłość.
Nie jest jeszcze za późno
- Czy mogę wygrać w tej grze? - zapytała.
- Oczywiście. Musi pani zacząć od zmiany nastawienia. Potem dobrze byłoby
stworzyć plan na kolejne 10 lat. Powtarzam, że nie chodzi tu o to, żeby
szybko się wzbogacić, ale o to, żeby opanować zasady tej gry i w nią grać.
Gdy już pani tego dokona, gra staje się zabawą. Większość ludzi w miarę
upływu lat mówi: "Dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej? Ta gra to dobra
zabawa".
- A jeśli się nie zmienię, to nie mam zbyt dużej szansy na zwycięstwo,
prawda?
- No cóż, nie mam kryształowej kuli, ale wiedząc, że ma pani trójkę
dzieci, starzejących się rodziców oraz potrzeby finansowe pani i męża,
powiedziałbym, że w tej chwili wygrywa gra - a nie pani. Nigdy nie jest za
późno, żeby zacząć, więc proszę zacząć tak wcześnie, jak to tylko możliwe.
Proszę jedynie nie czekać do momentu, gdy skończą się pani pieniądze i
energia. Aby nie słuchała pani złych porad finansowych i nie inwestowała
długoterminowo tylko po to, żeby odkryć, że to, w co zainwestowała pani
swoje ciężko zarobione pieniądze, nie przyniosło oczekiwanych wyników. A
także żeby nie pracowała pani coraz ciężej w nadziei, że problemy
finansowe po prostu znikną, lub co gorsza, wiedząc, że nigdy nie będzie
mogła pani przestać pracować. Sugeruję, aby nie była pani podobna do
milionów ludzi, którzy obudzą się pewnego dnia i zapytają: "Kto zabiera
Twoje pieniądze?".
Moja rozmówczyni skinęła głową. Wiedziałem, że będzie miała o czym myśleć.
Musi zdecydować, czy przejąć kontrolę nad swoimi pieniędzmi, czy po prostu
przekazać je innym w nadziei, że będą oni mądrzejsi pod względem
finansowym niż ona sama. Jest to decyzja, którą tylko ona może podjąć.
O tym właśnie jest ta książka - o finansowej grze i o Twojej decyzji
dotyczącej tego, czy oddać kontrolę nad swoimi pieniędzmi komuś innemu,
kto zagra w nią za Ciebie, czy samemu kontrolować swoje pieniądze, swoją
przyszłość i grę.
Bogaty ojciec mawiał: "Jeśli kontrolujesz swoje pieniądze, masz wpływ na
własne życie". Powtarzał także: "Oddaj obcym swoje pieniądze, a będą
pracowały dla nich, zanim zaczną pracować dla Ciebie".
Uwagi Sharon
Robert poprosił mnie, bym na koniec każdego rozdziału dodawała moje uwagi
- zarówno jako księgowej, jak i bizneswoman. Wychowywana byłam w
tradycyjny sposób, czyli według zasady: "chodź do szkoły i zdobywaj dobre
oceny, żebyś mogła znaleźć dobrą pracę". Zarówno mój mąż Michael, jak i ja
cieszyliśmy się udanym życiem zawodowym, ale okazje do odniesienia
sukcesu, które mogliśmy wykorzystać 25 lat temu, gdy zaczynaliśmy, nie są
już dziś tak łatwo dostępne. Obecnie, gdy mamy tak powszechny dostęp do
informacji, przejęcie kontroli nad finansowym losem własnej rodziny
jeszcze nigdy nie było łatwiejsze i zarazem tak ważne. Książka Kto zabiera
Twoje pieniądze? proponuje Ci alternatywne strategie inwestycyjne, które
powinieneś rozważyć.
Moje uwagi albo będą podkreślały wypowiedzi Roberta, albo będą stanowiły
źródło dodatkowych informacji.
Książka jest podzielona na dwie części
Pierwsza część poświęcona została synergii doradców oraz zróżnicowanym
punktom widzenia. Synergia doradców jest ważna, ponieważ Twój umysł
stanowi Twoje największe aktywa. Czerpiąc informacje od wielu różnych
doradców - zarówno tych dobrych, jak i złych - i korzystając z synergii
ich porad, w znacznym stopniu zwiększamy potęgę naszego umysłu - jednego z
naszych największych aktywów. Większość z nas opuszcza szkołę, myśląc, że
musimy wszystko robić sami. Ta książka pokaże Ci, jak ważne jest
stworzenie zespołu ekspertów, którzy będą Cię wspomagać.
Jednym z powodów, dla których ludzie tak często tracą pieniądze lub nie
udaje im się osiągnąć ultrawysokich zysków, jest fakt, że słuchają porad
finansowych udzielanych przez instytucje finansowe i sprzedawców, a nie
przez odnoszących sukcesy inwestorów.
Twój umysł jest największym z posiadanych przez Ciebie aktywów, dlatego
też potrzebujesz najlepszej z możliwych porad.
Druga część książki dotyczy synergii różnych aktywów i innych sił
finansowych. Dowiesz się z niej, w jaki sposób połączyć potęgę biznesu,
nieruchomości, papierów wartościowych, przepisów podatkowych, pieniędzy
banku i formy prawnej, aby osiągnąć ultrawysokie zwroty z inwestycji przy
mniejszym ryzyku i mniejszym wkładzie.
Na razie wprowadzę poniższy diagram, który ukazuje różnice w tym, jak
ludzie z lewej strony Kwadrantu przepływu pieniędzy zazwyczaj inwestują
swoje pieniądze oraz jak robią to ci znajdujący się po prawej stronie,
czyli właściciele biznesu i inwestorzy. Innym sposobem rozróżnienia
działań inwestycyjnych jest nawyk, który powoduje, że osoby znajdujące się
po lewej stronie Kwadrantu zwykle lokują swoje pieniądze (oszczędzają),
podczas gdy profesjonalni inwestorzy z prawej strony sprawiają, że ich
pieniądze nieustannie przyspieszają i jest ich coraz więcej. Czytając
książkę, pamiętaj o tym wykresie.

To
podczas tworzenia tego diagramu pod koniec pisania tej książki, Robert i
ja tak naprawdę lepiej zrozumieliśmy nasze metody inwestowania.
Rzeczywiście jest to formuła, której nauczył Roberta bogaty ojciec i
Robert do dziś jej używa.
Metody i instrumenty używane przez bogatego ojca, Roberta i innych
profesjonalnych inwestorów zostały poddane analizie i omówione. Gdy lepiej
rozumiesz różne rodzaje aktywów i związane z nimi akceleratory, jesteś
zdolny do tego, by odkryć nowe okazje inwestycyjne,
które mogą sprawić, że przyszłość Twoja i Twojej rodziny będzie oparta na
finansowej wolności.
więcej
zarejestruj się w Programie Partnerskim Bogatego Ojca,
zapłacisz mniej (15%) za książki i gry Roberta Kiyosaki
---------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------
Seria bestsellerów Roberta Kiyosaki

O AUTORZE:
Robert Kiyosaki, autor
książki "Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić,
aby pieniądze ciężko pracowały dla
nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu
finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź
dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj
długoterminowo - jest przestarzała.
Aby poznać prawie wszystkie
sekrety
Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:
BogatyOjciec.pl
---------------------------------------------------------------------------------------
Pobierz darmowe eBooki
Pobierz darmowe audioBooki
nowość!
Przesłuchaj motywacyjne
nagrania Roberta Kiyosaki
|
|