Podstawy
inwestowania
Dobre i złe wiadomości
Zniszczenie WTC w
Nowym Jorku w dniu 11 września 2001 r. było bardziej niż przerażające.
Jak mógł ktoś dokonać czynu, który przekracza moje wyobrażenia?
Gdy następnie pojawiły się wiadomości o wągliku przesyłanym
w poczcie - wszystkim, co mogłem zrobić, było pokiwanie głową
z niedowierzaniem. Jak wiele złych wiadomości jesteśmy w stanie
znieść? Wszystko to pogarszają jeszcze media, w których bez
przerwy podaje się złe wiadomości i na okrągło je powtarza.
Kończy się jeden program mówiący o wągliku i natychmiast
zaczyna się następny, w którym dyskutuje się tę samą niepomyślną
informację. Ile można znieść? Czy istnieją jeszcze jakieś
dobre wiadomości?
Pozytywna a negatywna informacja
Odpowiedź brzmi: „Istnieją”. Należy być jednak
roztropnym. Większość ludzi bardzo się dzisiaj stara, aby myśleć
pozytywnie. Choć pozytywne myślenie jest dobre, czegoś mu
brakuje. Tym czymś jest brak odniesienia do rzeczywistości,
ponieważ rzeczywistość tworzą pozytywne i negatywne aspekty.
Ludzie, którzy myślą jedynie pozytywnie, żyją w
surrealistycznym świecie marzeń i nie zauważają prawdziwego świata.
Pozytywni myśliciele wypowiadają takie stwierdzenia: „Wkrótce
rzeczy powrócą do normy”, „Ta wojna niedługo się
skończy”, „Giełda akcji odbije się w 2002
r.”, „Mój plan emerytalny ma się niezbyt dobrze, ale
giełda zawsze powracała do równowagi”. Pozytywne myślenie
powoduje ugrzęźnięcie i zatrzymanie ludzi w czasie - podobnie
jak i negatywne myślenie. Myślący pozytywnie i myślący
negatywnie często pozostają z tyłu, gdy sytuacja powraca do
normy. Jeśli chcesz, aby w najbliższej przyszłości dobrze Ci
się wiodło, musisz robić coś więcej, aniżeli tylko myśleć
pozytywnie. I oczywiście o wiele więcej niż myśleć tylko
negatywnie. Dzisiaj rzeczy mają się inaczej.
Poniższy tekst jest fragmentem książki, nad którą obecnie
pracuję. Opowiada on o tym, jak bogaty ojciec uczył mnie widzieć
przyszłość. Ponieważ pewne rzeczy są bardzo aktualne obecnie,
zmodyfikowałem to nieco i udostępniam Czytelnikom już teraz.
Byki, niedźwiedzie i kurczaki
Bogaty ojciec, ucząc mnie wiele lat temu zalecał, aby myśleć w
sposób wykraczający poza pozytywne myślenie. Mawiał: „Jeśli
chcesz odnosić sukcesy, musisz umieć dostrzegać dobre wiadomości
w złych i złe w dobrych”. Podążając za tym, byłem w
stanie przewidzieć, że nadchodzi krach na giełdzie i gdy nastąpił
w 1987 r., potrafiłem dostrzec dobrą wiadomość w tych
wszystkich złych wiadomościach, w przekazywaniu których lubowały
się media. Po krachu 1987 r. wielu ludzi wycofało się z giełdy.
Bogaty ojciec mawiał, że: „w każdej sytuacji rynku można
dostrzec byki, niedźwiedzie i kurczaki”. Wkrótce po krachu
1987 r. kurczaki zdecydowanie przewyższyły liczbę byków i niedźwiedzi.
Ludzie myśleli pozytywnie i wyczekiwali z boku na poprawę.
Problem polegał na tym, że poprawa nie przyszła, a kraj pogrążył
się w recesji. Kurczaki wpadły w depresję i kontynuowały
wyczekiwanie na poprawę sytuacji. Podczas, gdy one wyczekiwały,
Irak zaatakował Kuwejt i w Zatoce Perskiej rozpoczęła się
wojna. Gdy wojna zakończyła się i wojsko powróciło do domu,
recesja ustąpiła, a kurczaki lamentowały. George Bush nie został
ponownie wybrany na prezydenta, mimo że wygrał wojnę. Wybrano
Billa Clintona. Po przegranej Busha, nagłówki w mediach
obwieszczały: „Gospodarka jest wszystkim, co się
liczy”. Innymi słowy, kurczaków nie obchodziło wygranie
wojny. Wszystkim, co się dla nich liczyło, były ich pieniądze.
W 1994 r. rynek odbił się ostatecznie od dna i nastąpił największy
w historii rynek byka. Kurczaki, wciąż niepewne wydarzeń, czekały.
Wielu czekało aż do 1998 r., aby upewnić się, że dominuje
rynek byka. Kiedy rynek osiągnął apogeum, kurczaki wreszcie opuściły
swoje klatki i zainwestowały bez głowy (w stylu kurczaków),
powtarzając: „Tym razem jest inaczej”, „Liczy
się gospodarka”, „Internet i nowe technologie zrobią
nas bogatymi”. W marcu 2000 r. pojawił się szczyt największej
fali finansowej w historii, który się następnie załamał.
Dzisiaj, gdy to piszę, wszędzie widać tylko kurze pióra.
Czy powtarza się 1987 r.?
Sławne powiedzenie Yogi Berra brzmi: „I znów mamy kolejne
déjà vu”. Czy zatem powtarza się 1987 r.? Możemy
zauważyć różne podobieństwa. W 2000 r. nastąpił krach na
rynku, postępowała recesja, George Bush - junior został
prezydentem, a w 2001 r. rozpoczęła się następna wojna w tej
samej części świata. Czy znów mamy kolejne déjà vu?
Nie sądzę. Tym razem wojna i recesja są bardzo odmienne od
poprzednich. Jednak najważniejszym pytaniem dla nas jest:
„Czy podczas całej tej wrzawy pozostaniesz bykiem, niedźwiedziem
czy kurczakiem”. Dodatkowo należy zapytać: „Czy
zamierzamy siedzieć i czekać na powrót sytuacji do
normy?”.
Nikt nie lubi wojny, poza tymi, którzy obu stronom sprzedają broń.
Wojna jest okropnością; szczególnie odczuwamy to teraz, gdy
toczy się w naszych granicach. Mimo wszystko nie jest to czas na
bycie kurczakiem. Podczas ostatniego krachu na rynku, ostatniej
recesji i ostatniej wojny wraz moją żoną Kim analizowaliśmy
sytuację, inwestowaliśmy i przygotowywaliśmy się do następnego
rynku byka. W ten sposób wysunęliśmy się do przodu i osiągnęliśmy
w 1994 r. finansową wolność. Podczas, gdy my postępowaliśmy
naprzód, niektórzy z naszych znajomych nic nie robili.
Codziennie oglądali telewizję, słuchając złych wiadomości
dotyczących wojny, recesji i zwolnień pracowników. Dzień i noc
pogrążali się w złych wiadomościach. Zamiast przygotowywać
się do następnego boomu, siedzieli, myśląc pozytywnie i czekając
na powrót wydarzeń do normalności. Gdy rynek ostatecznie zmienił
się, nie byli przygotowani i nie zauważyli największej w
historii świata zmiany na rynku. Kiedy to dotarło już do nich,
na rynku panował okres szalejącego byka i gdy ostatecznie weszli
na giełdę, było zbyt późno, więc zostali zgilotynowani. To
jest cena bycia kurczakiem. Gdy rynek byka przechodził w rynek
niedźwiedzia, w 1998 i 1999 r., kurczaki wkraczały na giełdę.
Nie pozwól, aby tym razem Tobie się to przydarzyło.
Bez względu na to, jak się źle mają obecne wydarzenia, jest to
czas przygotowywania się i nauki, a nie ukrywania w klatkach dla
kurczaków. Pomimo złych wiadomości, jakie napływają
codziennie, należy robić więcej, aniżeli tylko myśleć
pozytywnie. Kurczaki myślą pozytywnie i wyczekują na powrót
sytuacji do normy. Atak na WTC zmienił świat na zawsze. Choć
czasy te zastraszają, teraz jeszcze bardziej niż dotychczas należy
dostrzegać pozytywne aspekty w negatywnych wydarzeniach, uczyć
się, analizować, nabywać nowe umiejętności i przygotowywać
się do odważnego ruchu naprzód.
Choć jestem optymistą, jeśli chodzi o przyszłość, uważam,
że obecny krach na giełdzie, obecna recesja i obecna wojna różnią
się od poprzednich. Tym razem wojna odbywa się w naszych
granicach, a obecna recesja może przekształcić się w depresję,
jeżeli nie będziemy ostrożni. Historia ukazuje, że co jakieś
75 lat ma miejsce depresja. Od ostatniej depresji mija 72 lata. Jeżeli
będzie miała miejsce depresja lub głęboka recesja, obawiam się,
że wiele funduszy inwestycyjnych oraz funduszy emerytalnych na
wiele lat popadnie w kłopoty, a część z nich nie wydźwignie
się z upadku, grzebiąc nadzieje wielu milionów osób na pewną
emeryturę. Innymi słowy wątpię w to, że gospodarka odbije się
od dna bez większych problemów, jak to miało miejsce w 1994 r.
Osobiście jeszcze intensywniej analizuję i poszerzam swoje umiejętności
biznesowe i inwestycyjne. Ja również muszę być bardziej
przewidujący i lepiej przygotowany, aby postąpić naprzód. Ja również
nie mogę spocząć na sukcesach i laurach z przeszłości. Z moim
finansowym zabezpieczeniem związane jest ryzyko, podobnie jak ma
się to w Twoim przypadku. Nikt nie posiada kryształowej kuli,
ale wiemy, że należy być przygotowanym na wszystko. Obecnie
musimy być bykami i niedźwiedziami w jednej osobie, jeśli
chcemy być przygotowani na przyszłość. Jeżeli jesteś
przygotowany, poradzisz sobie w sensie finansowym, nawet jeśli w
poślizgu wpadniemy w głęboką recesję lub nawet depresję.
Obecnie jest czas przygotowywania się do przyszłości. Przyszłości,
która będzie bardzo odmienna od obecnej teraźniejszości.
Dlaczego teraz jest najlepszy czas na zmiany?
Pewnego dnia zadzwonił kolega, z którym latałem w szkole pilotażu,
a potem w Wietnamie i powiedział: „Ponownie straciłem pracę.
Co robić?”
Wraz z Jimem przebrnęliśmy najpierw przez szkołę pilotażu, a
potem przez Wietnam. Kiedy powróciliśmy do Stanów, on zatrudnił
się jako pilot linii lotniczych, a ja zacząłem
budować swój
biznes. Jim bezgranicznie uwielbiał swoją pracę. Uwielbiał
latanie oraz firmę, w której pracował. Na nieszczęście była
to Pan American – firma, która wypadła z biznesu, choć w
pewnym okresie była to linia lotnicza numer jeden w Ameryce
– jak zapewne pamiętają ci, którzy żyją dostatecznie długo.
Po okresie pięciu lat pracy w różnych zawodach, znów otrzymał
pracę pilota w liniach, których nie wymienię, gdyż wciąż
istnieją, choć balansują na granicy opłacalności. To te linie
zwolniły go.
„Mam 53 lata” – powiedział Jim. „Dwoje
moich dzieci wciąż uczęszcza do szkoły. Nie posiadam żadnych
oszczędności potrzebnych na okres emerytalny. A co najgorsze -
jak znaleźć pracę, która zapewni mi 85.000 dolarów rocznie,
gdy wszystkie moje umiejętności są związane z pilotażem?”
Ci, którzy przeczytali moje książki lub wzięli udział w moich
seminariach, zapewne wiedzą, co myślę na temat bezpieczeństwa
kojarzonego z pracą na etacie. Od lat powtarzam: „Bezpieczeństwo
pracy na etacie jest przestarzałym pomysłem”. Twierdzę
tak, gdyż tego rodzaju zabezpieczenie było przedmiotem
zainteresowania moich rodziców – generacji II wojny światowej.
Moi rodzice wzrośli w okresie depresji gospodarczej, więc dla
nich zdobycie pracy było wyzwaniem. Gdy ją znaleźli, trzymali
się jej przez okres najlepszych lat życia. Kiedy już przeszli
na emeryturę, nie musieli się martwić, gdyż państwowa
emerytura i świadczenia zdrowotne zapewniły opiekę na czas zakończonej
aktywności zawodowej. My nie posiadamy tego luksusu.
Dla urodzonych po II wojnie światowej bezpieczeństwo pracy na
etacie nie jest problemem. Twierdzę tak, gdyż istnieje pełno
etatów. Zawsze pamiętaj, że McDonald wciąż zatrudnia. Pomocy
szukają też różne inne firmy. Zatem znalezienie pracy nie jest
problemem. Problemem jest długoterminowe finansowe przetrwanie. W
przypadku Jima, mojego kolegi, dobrze wykształconego, posiadającego
duże umiejętności i ciężko pracującego – pytanie
brzmi: „Gdzie może on znaleźć następną pracę pilota, w
której płacą tyle, ile on potrzebuje – w czasach, kiedy
ma miejsce redukcja etatów w liniach lotniczych? W jaki sposób
może on kontynuować spłacanie pożyczki hipotecznej na dom, opłacanie
studiów dzieci oraz wystarczająco dużo odkładać na czas
emerytalny?
Kiedy Jim poprosił mnie o radę, odpowiedziałem: „Gdy tym
razem znajdziesz pracę – dlaczego nie miałbyś prowadzić
jakiegoś biznesu po godzinach?”
„Jakiego rodzaju biznesu” – spytał.
„Dlaczego nie zacząć budować w swoim wolnym czasie
biznesu związanego z marketingiem sieciowym? Dlaczego nie zacząć
budować czegoś, co posiadasz na własność i co możesz
nadzorować?”
„To nie to” – odpowiedział. „Chcę
jedynie dobrze płatnej pracy. Chcę ponownie latać. Nie jestem
zainteresowany marketingiem sieciowym. Mimo wszystko dziękuję za
radę. Skontaktuję się z tobą ponownie, gdy znajdę nową pracę
w jakichś liniach. Uwielbiam latanie i to jest wszystko, co chcę
robić”.
Jim nie skontaktował się już ze mną. Upłynęły trzy
tygodnie. Wygląda na to, że nie podobała mu się moja rada, ale
Tobie chciałbym wyjaśnić, dlaczego dałem mu taką radę. Gdy
to piszę, prezydent Bush jest w Chinach, a nasze wojska są w
Afganistanie. Jeśli nie widzisz napisu, pozwól, że otworzę Ci
oczy. Czasy bezpiecznej pracy na etacie i funduszy powierniczych
rosnących 20% rocznie już przeminęły. Jeżeli myślisz, że Twój
fundusz powierniczy zapewni Ci wszystko, gdy przejdziesz na
emeryturę – twierdzę, iż okaże się, że trzeba było
lepiej planować. Dlaczego? Ponieważ to, co stało się z moim
kolegą Jimem, stanie się z milionami ludzi. Idea wysoko płatnej
pracy i funduszy emerytalnych, które wzrastają o 20% rocznie
jest przestarzałym pomysłem. Ameryka jest w stanie wojny, walcząc
z niewidzialnym wrogiem. Wrogiem, który nie posiada kraju. Na
dodatek oczekuje się, że Chiny prześcigną Stany Zjednoczone,
jako potęgę finansową, w ciągu mniej niż 10 lat. Nie potrzeba
kryształowej kuli, aby dostrzec, że w Ameryce będzie istniało
wiele miejsc pracy, ale coraz mniej będzie wysokopłatnych etatów.
Dlaczego? Ponieważ Chińczycy są sprytni, ciężko pracują i
godzą się na niższą, o wiele niższą zapłatę.
Jack Welch, emerytowany dyrektor generalny General Electric, rzekł
niedawno: „20 do 30 procent tego, co się produkuje w
Ameryce, będzie wkrótce produkowane w Chinach”. Jeśli więc
chcemy konkurować z Chinami w światowej gospodarce, musimy
produkować mniejszym kosztem albo utracimy pozycję.
Wysokokwalifikowany pilot, taki jak mój kolega Jim, musi pracować
za mniej, jeśli chce mieć pracę. Piloci muszą pracować za
mniej i wielu innych profesjonalistów musi pracować za mniejsze
stawki i wytwarzać więcej, jeżeli chcą przetrwać. Jeśli oglądasz
wiadomości - pomiędzy informacją o węgliku i o wizycie
prezydenta Busha w Chinach, możesz zauważyć, jak Bill Gates i
inni amerykańscy liderzy biznesu ściskają sobie dłonie z Chińczykami.
Warto podkreślić, iż ci amerykańscy liderzy nie znaleźli się
tam dlatego, że lubią chińskie jedzenie.
Powodem, dla którego zasugerowałem mojemu koledze Jimowi, aby
został właścicielem biznesu był fakt, że jest to mądra
strategia – szczególnie w obecnym czasie. Rozpoczęcie własnego
biznesu umożliwia pewien zakres kontroli nad własnym życiem. Jeżeli
myślisz, że Twój szef lub firma może ochronić Cię przed siłami
geopolitycznymi, które są dzisiaj aktywne, myślę, że
powinieneś to przeanalizować. Istnieje taka stara piosenka, która
mówi: „Lepiej zacznij pływać, bo inaczej utoniesz jak
kamień, gdyż czasy się zmieniają”. Nasi przywódcy
przebywają w Chinach, a nie w strefie wojennej. To powinno dać
Ci do myślenia, jak bardzo rzeczy będą się zmieniać i to wkrótce.
Powodem, dla którego zalecam marketing sieciowy jest to, iż jest
to biznes przyszłości. Cofając się do późnego okresu lat
90-tych, często trudno było rozmawiać z ludźmi na temat
marketingu sieciowego, gdyż gospodarka USA była bardzo silna, a
fundusze powiernicze rosły 20% rocznie. Te dni już jednak
przeminęły. Jeśli kiedykolwiek chciałeś wysunąć się naprzód,
obecnie jest właściwy czas na otwarcie swego umysłu i przyglądnięcie
się temu biznesowi przyszłości. To jest właściwy czas na
rozmowy z ludźmi, którzy również poszukują nowych rozwiązań
i nowych sposobów znajdowania realnego i długoterminowego
finansowego zabezpieczenia. Marketing sieciowy jest jednym z
rodzajów aktywów. To jest biznes. Jeśli pracujesz intensywnie i
budujesz ten biznes, przyniesie Ci on dodatkową gotówkę, za którą
możesz nabyć nieruchomości i akcje giełdowe, które z kolei
dadzą Ci prawdziwe długoterminowe finansowe zabezpieczenie.
Zabezpieczenie, które możesz przekazać swoim bliskim. Nie możesz
tego uczynić ze swoją pracą etatową – bez względu na
to, jak duże zabezpieczenie jest z nią związane.
Mój kolega Jim jest również ofiarą wydarzeń 11 września.
Problem polega na tym, że nie wykazuje on woli dokonania zmian.
Przewiduję, że dla tych pracowników, którzy są dobrze wykształceni
i posiadają duże umiejętności i ambicje następne lata będą
bardzo ciężkie. Dlaczego? Ponieważ pracownicy posiadający
dobre wykształcenie, duże umiejętności, duże ambicje i dobre
płace są pierwszymi do zwolnienia w procesie konsolidacji. Kiedy
już pozostaną bez pracy, właśnie im jest najtrudniej poszukać
następnego zatrudnienia, które zapewni płacę do jakiej
nawykli. W epoce industrialnej, jeżeli posiadałeś dobre wykształcenie,
duże doświadczenie i ciężko pracowałeś, byłeś poszukiwany.
W epoce informacyjnej doświadczenie i wiek są pasywami, a nie
aktywami. Zatem z każdym rokiem trudniej jest zostać
pracownikiem i znaleźć dobrze płatną pracę związaną z nową
gospodarką. Mój bogaty ojciec często mawiał: „Zasady
zmieniły się. Jeśli chcesz sobie dobrze radzić, zmieniaj się
wraz z nimi”. Znajdujemy się niestety w okresie kryzysu.
Bez względu na te okoliczności, dla tych, którzy są odważni,
nadszedł czas dokonania zmian, które przyniosą Ci
finansowe
zabezpieczenie będące czymś o wiele lepszym, aniżeli bezpieczeństwo
pracy zarobkowej.
Przygotowywanie się do depresji
W XVI wieku Nostradamus przepowiedział, że w lipcu 1999 r.
pojawi się trzeci antychryst. W wigilię nowego millennium tysiące
ludzi oczekiwały końca świata.
Prawdą jest, że poprzez wieki wielu ludzi przepowiadało, iż
około 2000 r. świat bardzo się zmieni.
Myślę, że po wypadkach związanych z WTC, pytanie, które większość
z nas powinna stawiać, dotyczy tego, jak ludzie przewidują
przyszłość.
Moi ulubieni pisarze - to James Dale Davidson i Lord William
Rees-Mogg. Są oni wysoko cenionymi znawcami historii ekonomii. Już
na wiele lat przed atakiem na WTC, w 1993 r., rozważali możliwość
ataku terrorystów na USA. W książce pt. „The Great
Reckoning” (wielki rozrachunek) przepowiedzieli światową
depresję i opisali, jak powinniśmy się do niej przygotować.
Nawet, jeśli nie wierzysz w możliwość przepowiadania przyszłości,
myślę, że powinieneś przeczytać tę książkę. Zapewne
otworzy Ci ona oczy i być może naprowadzi Cię na właściwą
drogę – drogę, na której Ci się powiedzie – bez
względu na to, czy przepowiednia ma szansę się wypełnić. Właściwe
pytanie brzmi: „Czy jesteś przygotowany na depresję
– jeśli ona nadejdzie?”
Nie twierdzę tutaj, że depresja nadchodzi. Faktem natomiast
jest, że po przeczytaniu wspomnianych książek, wraz z moją żoną
Kim użyliśmy słów przestrogi, aby przygotować się do przyszłej
gospodarki - obojętnie - dobrej czy złej. Z początku słowa
autorów dotyczące depresji przestraszyły nas, ale jak zapewne
pamiętasz, w pierwszym artykule tego cyklu napisałem, że przyszłość
jest widziana w świetle złych, a nie dobrych wiadomości.
Ponieważ autorzy książki ostrzegają, użyliśmy swojego
strachu do stania się silniejszymi, a nie do życia w
zastraszeniu, jak zbity pies.
Wraz z Kim już od ośmiu lat jesteśmy w sferze przygotowań. To
była jedna z najlepszych decyzji naszego życia. Słowa ostrzeżenia
pochodzące od autorów spowodowały, iż staliśmy się pilniejsi
i nabyliśmy lepszą wiedzę. Zadaniem tych artykułów oraz
zawartych w nich pytań jest pobudzenie Cię do zadania sobie
pytania: „Jak sobie poradzę, jeśli nadejdzie
depresja?” Czy Ty i Twoi bliscy dobrze zniesiecie ten okres,
czy też pogrążycie się w tarapatach wraz z milionami innych
ludzi, którzy nie są przygotowani na ewentualność depresji?
Poniżej podaję pięć punktów, które pomogą Ci w
przygotowaniach:
1. Czy posiadasz wystarczające oszczędności, aby pokryć swoje
koszty przez okres dwóch lat?
2. Czy posiadasz złote monety stanowiące ekwiwalent sześciomiesięcznych
kosztów życia i są one zdeponowane w bezpiecznym miejscu?
Monety te są zabezpieczeniem na wypadek, gdyby waluta USA została
bardzo zdewaluowana.
3. Jak wygląda stosunek Twojego zadłużenia do wartości netto
posiadanego majątku? Np. jeśli Twój dom jest wart 100.000 dolarów,
a powyższy stosunek wynosi 1:1 – oznacza to, iż posiadasz
50,000 dolarów w wartości domu, a 50,000 dolarów stanowi Twój
dług hipoteczny.
4. Czy Twój biznes lub firma, dla której pracujesz, przebrnie
depresję w dobrej kondycji? Jeżeli nie, rozpocznij działalność
prowadzoną w wolnym czasie. Nasze biznesy są tak pomyślane, że
osiągają dobre wyniki w dobrych okresach gospodarczych, a w
czasie depresji będą się miały jeszcze lepiej. Działalnością
prowadzoną po godzinach, która będzie się miała dobrze w
okresie zastoju gospodarczego, jest biznes związany z
marketingiem sieciowym. W okresie depresji wielu ludzi będzie skłonnych
przyłączyć się do firmy prowadzącej marketing sieciowy.
5. Czy posiadasz techniczne umiejętności pozwalające być
inwestorem? Czy potrafisz kupować nieruchomości, opcje na giełdzie
oraz rozwijać biznes? Czy posiadasz również zasoby finansowe
lub zabezpieczenie finansowe, które zapewni pieniądze na rozpoczęcie
inwestowania, kiedy akcje giełdowe, nieruchomości i biznesy staną
się dostępne po okazyjnych cenach?
Istota sprawy jest następująca. Nawet, jeśli depresja nie wystąpi,
bycie przygotowanym na nią jest rozsądnym sposobem kierowania
swoim życiem i swoimi inwestycjami. Po przeczytaniu „The
Great Reckoning”, wraz z Kim zaczęliśmy uporządkowywać
nasze finanse osobiste i biznesowe. Dzięki temu bardzo dobrze
powiodło się nam, gdy gospodarka miała się dobrze i jesteśmy
przygotowani na zły okres gospodarczy, więc będzie się nam
wiodło równie dobrze.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych osób te pięć
punktów może wyglądać jak trudne zadanie, jednak zapewniam Cię,
iż jest to wykonalne. Wymaga to planu, poświęcenia i
doedukowania się. Jeżeli jesteś na to przygotowany, będziesz w
stanie wprowadzić w życie te pięć punktów. Jeśli już coś
robisz w tym kierunku – bierzesz udział w kursach, czytasz
książki, słuchasz kaset itp. – gratuluję. Jesteś na
dobrej drodze. Będziesz przygotowany na wyzwania nadchodzących
lat, które zapowiadają się jako trudne pod względem
finansowym. Tak naprawdę - to nie ma znaczenia, czy Nostradamus
miał rację czy też nie - lub czy depresja będzie miała
miejsce. Prawdziwą kwestią jest to, na ile jesteś przygotowany
na przyszłe wydarzenia – bez względu na to, co się
wydarzy. I tylko to ma tak naprawdę znaczenie.
Gdy nadchodzą ciężkie czasy, masz okazję przywołać tę część
swojej osobowości, która jest silna i zdolna przystosować się
do zmian. Wierzę, że w każdym z nas istnieje taka część
osobowości, która jest w stanie sprostać wszelkim wyzwaniom, które
życie stawia na naszej drodze. Bogaty ojciec często przypominał
mi, że w niepewnych czasach ludzie promieniują tym, co w nich
największe. Oczekuj w nadchodzących latach nowych wyzwań i pozwól,
aby doszło do głosu to, co w Tobie największe.
Przyszłość wygląda bardzo dobrze dla tych, którzy są na nią
przygotowani. Życzę Ci świetlanej finansowej przyszłości, bez
względu na to, jaką drogą ta przyszłość podąży.
Zbyt wielu bogatych na rządowym wsparciu
Davidson i Rees-Mogg w książce Sovereign Individual stwierdzają,
że w ciągu nadchodzących lat Ameryka będzie podupadać,
ponieważ stała się państwem rozbudowanej opieki społecznej, w
którym każdy oczekuje od rządu, iż ten zaopiekuje się nim,
kiedy nadejdą ciężkie czasy. Pisząc to, mieli na myśli
miliony ludzi i firm, oczekujących, iż rząd zaopiekuje się
nimi. Do tej grupy należą miliony: pracowników państwowych, będących
już na emeryturze, pobierających zasiłki, korzystających z
subsydiowanej opieki medycznej oraz wielkie firmy oczekujące, że
rząd poratuje je, gdy się znajdą w tarapatach.
Wkrótce po ataku na WTC słowa Davidsona i Rees-Mogga spełniły
się. Natychmiast po tym wydarzeniu wszystkie wielkie linie
lotnicze zaczęły żebrać o pieniądze od rządu federalnego.
Choć winą obarczały nieszczęśliwe wypadki września 2001r.,
faktem jest, że wiele z tych linii miało już finansowe problemy
przed 11 września 2001r. Tragiczne wydarzenie dostarczyło im
pretekstu do ubiegania się o większą ilość pieniędzy od rządu
federalnego, mających stanowić wsparcie.
W następnych miesiącach coraz więcej ludzi i firm domagało się
od rządu federalnego jakiejś formy zapomogi. Mentalność
oczekiwania na fundusze z rządowej kabzy jest jedną z podstaw
przepowiedni autorów książki, którzy twierdzą, iż Ameryka będzie
w kłopotach finansowych. Po prostu istnieje zbyt wielu ludzi
posiadających mentalność „wyczekiwania rządowej
pomocy”. Tym, co pociągnie Amerykę w dół nie będzie
terroryzm przybywający z zewnątrz. To będzie finansowa słabość
mająca swoje źródło wewnątrz kraju. Ameryka ma zbyt wielu
bogatych ludzi polegających na rządowym wsparciu.
Davidson i Rees-Mogg przewidują, że rząd dokona dwóch rzeczy,
aby sprostać żądaniom milionów ludzi potrzebujących rządowego
wsparcia. Po pierwsze, zwiększy podatki tych, którzy mają pieniądze,
a po drugie, będzie drukował więcej pieniędzy. Oba posunięcia
w dużym stopniu nadwerężą dobry stan finansów u tych, którzy
pracowicie próbują stać się niezależnymi finansowo i nie
oczekują rządowej pomocy.
Autorzy książki twierdzą dalej, że coraz więcej zamożnych
ludzi będzie poszukiwało rządów posiadających uznanie i
odpowiedzialnych za swe decyzje, będą zaś unikać rządów, które
stosują kary w stosunku do bogatych. Jak widać to coraz wyraźniej,
nastawienie takie zdobywa coraz większą popularność. Jednym z
powodów, dla którego stan Nevada jest tak atrakcyjny dla
bogatych jest to, iż chroni ich przed rządem federalnym.
Davidson i Rees-Mogg uważają, że przyszłość biznesu nie będzie
znajdować się w innym stanie czy w innym kraju. Nowym offshore będzie
przestrzeń internetowa – świat, w którym rządy nie mogą
węszyć. Nie twierdzę, że to jest nieprawda i nie sugeruję, iż
powinno się robić coś, co jest wykroczeniem przeciw prawu
jakiegoś państwa. Autorzy książki twierdzą natomiast, że
ludzie, którzy będą karani podatkami, to ci, którzy są ciężko
pracującymi, którzy są finansowo odpowiedzialni i którzy płacą
podatki.
Podniosłem tutaj opisywaną kwestię, gdyż twierdzę, że nie
musisz łamać prawa, aby zminimalizować swoje podatki. Możesz
to robić w legalny sposób, o ile posiadasz właściwych doradców
podatkowych i prawników. Ucząc się strategii inwestycyjnych od
dobrych doradców, nabywasz wiedzy o tym, jak bogaci w legalny
sposób minimalizują i kontrolują swoje podatki. Jak wielu z nas
wie, tymi którzy płacą największe podatki, są ludzie wykonujący
etatową pracę. W miarę, jak Ameryka potrzebuje coraz większych
podatków, ci ludzie będą musieli udźwignąć na swoich barkach
największy ciężar opodatkowania. W niedalekiej przyszłości
praca na etacie będzie nie tylko ryzykowna, ale też bardzo
kosztowna, gdyż podatki są naszym największym pojedynczym obciążeniem.
Nadszedł czas, abyś stał się doświadczonym inwestorem oraz
dobrze poinformowanym podatnikiem. Zarabianie pieniędzy ciężką
pracą, a następnie oddawanie ich bogatym, którzy egzystują dzięki
dotacjom państwowym, nie jest oznaką finansowej inteligencji.
Przynajmniej nie dla mnie. Dlaczego miałbym dostarczać zasobów
pieniężnych właścicielom linii lotniczych? Wierzę w płacenie
sprawiedliwych podatków, ale nie chcę opłacać ludzi, którzy błędnie
zarządzają interesem, a następnie oczekują, że rząd ich
wesprze. Co byś pomyślał o mnie, gdybym oczekiwał od rządu
zaopiekowania się mną?
Bez względu na to, czy się ze mną zgadzasz w kwestii wspierania
linii lotniczych przez rząd, czy też nie – braki z zakresu
wiedzy o podatkach prowadzą do finansowej zapaści. W niedalekiej
przyszłości będziesz prawdopodobnie pracował jeszcze ciężej
i płacił jeszcze wyższe podatki. Dla mnie nie oznacza to
finansowej inteligencji. Niektórzy twierdzą, że doedukowanie się
i korzystanie z dobrych doradców jest drogie. Ja twierdzę, że o
wiele większą cenę płaci się za niewiedzę.
Wiele lat temu mój biedny ojciec rzekł:
„Bogaci wykorzystują biednych. Rząd chroni biednych i klasę
pracującą przed bogatymi”.
Bogaty ojciec widział to inaczej, mówiąc:
„Jeśli chcesz być bogaty, musisz chronić siebie przed
tymi, którzy wierzą w zabieranie bogatym i rozdawanie biednym.
Tak naprawdę to biedni nigdy nie otrzymują pieniędzy. Jedynymi,
którzy otrzymują pieniądze są ci, którzy je zabierają”.
W nadchodzących latach Ameryka stanie się krajem opieki społecznej
w jeszcze większym stopniu niż jest obecnie, a walka o podatki
zostanie rozstrzygnięta. Jeśli oczekujesz dla siebie lepszej
przyszłości, ucz się od tych, którzy już dotarli tam, dokąd
ty zmierzasz. Czytaj stosowne książki, słuchaj kaset
edukacyjnych i bierz udział w seminariach. Zgodnie z tym, co
twierdzi moja księgowa, Diane Kennedy, statystyczna osoba, mająca
50 lat, zapłaci do osiągnięcia tego wieku 500 tys. dolarów w
podatkach i będzie miała w tym czasie mniej niż 5 tys. dolarów
oszczędności. Jeżeli to nie jest rabunek – pozostań tam,
gdzie jesteś. Opodatkowanie osób nie mających ochrony przed
fiskusem oraz nie posiadających należytej wiedzy będzie jeszcze
większe w przyszłości.
Jak wspomniałem, nie mam nic przeciwko płaceniu swojej
sprawiedliwej części podatków. Jednak płacenie za błędy
bogatych nie jest słuszne – przynajmniej dla mnie. Jeśli
jesteś gotowy wziąć swoją finansową przyszłość w swoje ręce,
będziesz musiał zacząć nadzorować podatki, które płacisz.
Aby to robić, należy najpierw zrozumieć podstawy przepływu
pieniężnego w naszym życiu i w naszym biznesie. Należy też
korzystać z porad fachowców, których darzymy zaufaniem za ich
profesjonalizm.
Jakie
biuro maklerskie wybrać
Koszty związane
z inwestowaniem na giełdzie, podobnie jak w tradycyjnym
biznesie, dzielą się na stałe i zmienne. Większość biur
maklerskich systematycznie pobiera opłatę za prowadzenie
rachunku - co rok, co kwartał, a niektóre co miesiąc - od
24 do 120 zł/rocznie. Jest też kilka biur, które pobierają
jednorazową opłatę za założenie rachunku.
Prawie każdemu inwestorowi często potrzebne są również
informacje na temat aktualnych notowań. W niektórych biurach
dostęp do podstawowego serwisu (zawierającego aktualne kursy
i po jednej ofercie kupna/sprzedaży) jest bezpłatny. Jednak
większość pobiera opłatę miesięczną dochodzącą nawet
do 20 zł za taki najprostszy serwis.
Oprócz stałych opłat, biura maklerskie pobierają również
opłaty za każda dokonaną transakcję. Stawki za zlecenia złożone
przez Internet są dużo niższe (3-5 razy) niż złożone
drogą tradycyjną. Średnia stawka prowizji za zlecenie na
rynku akcji to 0,41% - jest jednak jedno biuro maklerskie, w
którym prowizje są dużo niższe niż w pozostałych. mBank
pobiera tylko 0,39% od wartości każdego zlecenia. Przy małych
zleceniach (od 500 do 2000 zł) warto zwrócić uwagę na
minimalną prowizję pobieraną od każdej transakcji (np. 10
zł w IDM i ING, ale już tylko 5 zł w mBanku).
Duża różnorodność występuje również w przypadku
transakcji na rynku obligacji. Tutaj również liderem jest
Amerbrokers z prowizją na poziomie 0,18%. W pozostałych
biurach od każdej transakcji możesz zapłacić prawie dwa
razy więcej - do 0,3%. Natomiast rynek kontraktów
terminowych rządzi się innym prawem. Tutaj nie płaci się
prowizji w zależności od wielkości kontraktu czy depozytu
zabezpieczającego, a od ilości zawartych kontraktów - od 11
do 15 zł za sztukę w zależności od wybranego biura
maklerskiego.
Jak wynika z krótkiej analizy, najtańszym biurem maklerskim
dla inwestujących w akcje i obligacje wydaje się być
Amerbrokers. Warto jednak przyjrzeć się dokładniej
wspomnianym na początku kosztom stałym, które w tym biurze
są 2-3 razy wyższe niż w innych. Poza tym koszty nie
powinny być jedynym kryterium wyboru. Warto zwrócić uwagę
np. na wygodny interfejs, czy szybkość łącza.
Fundusze
hedgingowe - moda, czy konieczność?
W terminologii
finansowej termin "hedging" (zabezpieczanie) określa
specyficzny rodzaj transakcji podejmowany w celu zabezpieczenia się
przed niekorzystnymi ruchami cen. Z tego wynika, że określenie
"fundusz hedgingowy" powinno oznaczać taki typ funduszu,
który zmniejsza ryzyko, stosując różnego rodzaju strategie
zabezpieczające lub podejmując wyłącznie inwestycje
charakteryzujące się niskim ryzykiem. Nazwa ta ma wyłącznie
historyczne korzenie i choć pierwotnie odnosiła się do
zmniejszania ryzyka, obecnie obejmuje wszelkie fundusze wykorzystujące
krótką sprzedaż, dźwignię finansową, faktyczne zabezpieczanie
się i arbitraż.
W niektórych krajach fundusze inwestycyjne w ogóle nie mogą
stosować wspomnianych technik. Dlatego są tam obecne tylko
tradycyjne fundusze, które mają szereg ograniczeń prawnych i
statutowych. Tak, jak w Polsce. I tak, klienci kupując fundusz
akcji, muszą pamiętać o momencie wyjścia z niego, bo jeśli tego
nie zrobią, to w okresie bessy zjeżdżają z cenami w dół.
Fundusz bowiem, jako akcyjny, musi utrzymywać zaangażowanie w
akcje np. na poziomie minimum 60%. I nic na to nie można poradzić.
Może jedynie dobrać takie akcje, które mniej spadają. I potem może
się pochwalić, że wynik -5% w ciągu roku jest świetnym
wynikiem, gdy średnia rynku funduszy akcji zrobiła -30%. Dla
klienta funduszu hedgingowego ważny jest wynik bezwzględny. Zysk
15% byłby porażką funduszu. Dla funduszu typu hedge nie ma pojęcia
"zła koniunktura". Potrafi on bowiem każdą złą
koniunkturę na dowolnym rynku wykorzystać i obrócić w swoje
zwycięstwo. W jednej chwili bowiem fundusz potrafi olbrzymią część
swoich aktywów wymienić i dostosować się do bieżącej sytuacji
rynkowej.
Jedna z teorii inwestowania mówi, że dobrą strategią, jeśli
chodzi o fundusze akcji, jest "kup i trzymaj", a będziesz
miał średnią stopę zysku na poziomie 12%. Te dane z rynku
amerykańskiego mówią jednak tylko pół prawdy. Bo jeśli uwzględnimy
inflację, to stopa ta spada nawet poniżej realnych zysków z długoterminowych
obligacji amerykańskich. W ten sposób zbudowanie dla siebie WOLNOŚCI
FINANSOWEJ staje się bardzo trudne...
Tak więc fundusze hedgingowe (hedge funds) jawią się jako idealna
alternatywa dla klasycznych funduszy. W roku 2004 nawet amerykańskie
fundusze publiczne i emerytalne skusiły się na inwestycje w
fundusze Hedge, by wygenerować większe zyski.
Branża ta bardzo dynamicznie ewoluuje i pełni ogromną rolę w
rozwoju technik i nowych metod inwestowania. W 1990 roku było 300
dostępnych funduszy Hedge. Obecnie ich liczba przekroczyła 7000.
Na koniec listopada 2004 roku szacuje się, że aktywa funduszy
Hedge przekroczyły 1 bln USD. W porównaniu z rokiem 2003
procentowy wzrost aktywów wyniósł ponad 70%. I pomyśleć, że
jeszcze w 1990 roku aktywa takich funduszy wynosiły niecałe 40 mld
USD. To znak czasu. I efekt poszukiwań coraz bardziej
wyrafinowanych narzędzi inwestycyjnych, przynoszących ponadprzeciętne
stopy zwrotu. Nie można tego lekceważyć, ani przegapić swojej
szansy. Bo wraz z otwarciem granic sektor ten stał się dostępny również
dla inwestorów z Polski.
Jak działają
opcje: poznaj podstawy obrotu opcjami
Opcje na akcje
są najbardziej uniwersalnym instrumentem inwestycyjnym, jaki
dotąd wymyślono. Ponieważ opcje kosztują mniej niż akcje,
umożliwiają zastosowanie dużej dźwigni finansowej, co może
znacznie ograniczyć ryzyko handlu lub dostarczyć dodatkowego
przychodu. Mówiąc prościej, nabywcy opcji mają prawa, a
sprzedawcy - zobowiązania.
Właściciel opcji ma prawo, ale nie obowiązek, do zakupu (w
przypadku opcji kupna) lub sprzedaży (w przypadku opcji sprzedaży)
określonych akcji lub kontraktów terminowych po ustalonej
cenie do trzeciego piątku miesiąca, w którym opcja wygasa.
Istnieją dwa typy opcji: opcje kupna i opcje sprzedaży. Opcje
kupna dają Ci prawo zakupu określonego instrumentu bazowego.
Dzięki opcjom sprzedaży natomiast, zyskujesz prawo do sprzedaży
tegoż instrumentu. Ważne, żeby zapoznać się z zasadami działania
obydwu typów opcji. Od tego momentu, każda strategia, którą
poznasz, będzie zależała od tego, czy dokładnie je
rozumiesz.
Jeśli chcesz zakupić opcje, nie jest wymagane wpłacenie
depozytu zabezpieczającego, ponieważ Twoje ryzyko jest
ograniczone do ceny opcji. Natomiast, na konto wystawcy opcji w
momencie jej sprzedaży wpływa depozyt, który będzie mógł
być zatrzymany, jeśli dana opcja nie zostanie wykonana do
terminu wygaśnięcia. Jednakże, wystawcy opcji są także
zobowiązani do kupna lub sprzedaży danego instrumentu
bazowego, jeśli wystawiona przez nich opcja zostanie wykonana
przez właściciela opcji. Stąd też, sprzedaż opcji wymaga dość
dużego depozytu.
Aby handlować opcjami, musisz poznać wybrane słownictwo związane
z rynkiem opcji. Cena, po której dany instrument bazowy może
być zakupiony bądź sprzedany, w przypadku wykonania opcji,
nosi nazwę kursu wykonania. Opcje są dostępne po kilku
kursach wykonania, zarówno powyżej jak i poniżej aktualnej
ceny danego instrumentu bazowego. Kurs wykonania opcji na akcje,
których cena nie przekracza 25 dolarów za sztukę zmienia się
zwykle o 2,5 dolara. Natomiast, w przypadku akcji, których cena
jest wyższa niż 25 dolarów – o 5 dolarów.
Dzień, w którym dana opcja wygasa nazywamy terminem wygaśnięcia.
Opcja na akcje wygasa wraz z zamknięciem sesji w trzeci piątek
ostatniego miesiąca cyklu opcji. Wszystkie notowane opcje są
dostępne w bieżącym miesiącu oraz w miesiącu kolejnym, a
także w określonych przyszłych miesiącach. Do każdej akcji
przypisany jest odpowiedni cykl miesięcy, w których dostępne
są na nie opcje. Wyróżniamy zwykle 3 takie stałe cykle:
– styczeń, kwiecień, lipiec i październik;
– luty, maj, sierpień i listopad;
– marzec, czerwiec, wrzesień i grudzień.
Cenę opcji nazywamy premią. Premia opcyjna ustalana jest na
podstawie wielu czynników, m.in. aktualnego kursu instrumentu
bazowego, kursu wykonania opcji, czasu pozostałego do wygaśnięcia
opcji, a także zmienności kursu akcji. Premię opcyjną podaje
się w skali jednej akcji. Każda opcja opiewa zwykle na 100
akcji. Stąd, jeśli premia wynosi 2 dolary, to całkowita cena
zakupu danej opcji wynosi 200 dolarów (2 x 100 = 200 dolarów).
Zakup opcji powoduje, że konto nabywcy zostanie obciążone
kwotą premii; sprzedaż natomiast – że konto sprzedającego
zostanie uznane kwotą premii.
Przykład: Janka chce kupić dom. Po kilku tygodniach poszukiwań
znajduje taki, który się jej naprawdę podoba. Niestety,
dopiero za sześć miesięcy będzie miała wystarczającą ilość
pieniędzy na pierwszą wpłatę. Kontaktuje się więc z właścicielem
domu i uzgadnia z nim zakup opcji na zakup tego domu w ciągu
sześciu miesięcy za 100 000 dolarów. Właściciel zgadza się
sprzedać jej taką opcję za 2 000 dolarów.
Scenariusz nr 1: W ciągu tych sześciu miesięcy, Janka odkrywa
złoże ropy naftowej pod nieruchomością. Wartość domu
wzrasta momentalnie do miliona dolarów, jednakże wystawca
opcji (właściciel domu) jest zobowiązany do sprzedaży go
Jance za 100 000 dolarów. Janka kupuje dom za 100 000 dolarów
plus 2 000 dolarów premii za opcję. Po czym natychmiast
sprzedaje go za milion dolarów, uzyskuje olbrzymi zysk w wysokości
898 000 dolarów i żyje długo i szczęśliwie.
Scenariusz nr 2: Janka odkrywa na terenie nieruchomości
wysypisko toksycznych odpadów. Wartość domu spada do zera i
oczywiście Janka nie decyduje się na wykonanie opcji i nie
kupuje domu. W takim przypadku, Janka traci 2 000 dolarów
premii, którą zapłaciła za opcję właścicielowi nieruchomości.
Jednak likwidacja wysypiska kosztowałaby ją o wiele więcej,
nie mówiąc już o tym, czy znalazłaby lokatorów, chętnych
zamieszkać w takim miejscu.
Jak działają opcje - podsumowanie
1. Opcje dają Ci prawo do kupna lub sprzedaży określonego
instrumentu bazowego.
2. Jeśli kupisz opcję, nie jesteś zobowiązany do kupna lub
sprzedaży danego instrumentu bazowego; jedynie masz do tego
prawo.
3. Jeśli wystawiasz opcję i opcja ta jest wykonana, jesteś
zobowiązany dostarczyć określony instrument bazowy (w
przypadku opcji sprzedaży), bądź przyjąć określony
instrument bazowy (w przypadku opcji kupna) po kursie wykonania
opcji, niezależnie od aktualnego kursu danego instrumentu.
4. Opcje są ważne przez określony okres, po upływie którego
wygasają, a Ty tracisz prawo do kupna lub sprzedaży
instrumentu bazowego po określonej cenie.
5. Zakup opcji powoduje, że konto nabywcy obciążane jest kwotą
premii.
6. Sprzedaż opcji powoduje, że konto sprzedającego zostaje
uznane kwotą premii.
7. Opcje są dostępne po kilku kursach wykonania, wartość których
odzwierciedla kurs instrumentu bazowego.
8. Koszt opcji nosi nazwę premii opcyjnej. Cena jest pochodną
wielu czynników, m.in. aktualnego kursu instrumentu bazowego,
kursu wykonania opcji, czasu pozostałego do wygaśnięcia opcji
i zmienności kursu akcji.
9. Nie na każde akcje dostępne są opcje. Istnieje ok. 2 200
akcji, na które wystawia się opcje, którymi można handlować.
Każda opcja zwykle opiewa na 100 akcji danej spółki.
W jaki
sposób używać opcji: poznaj podstawy obrotu opcjami
Opcje można
wykorzystać na wiele różnych sposobów tak, aby zarobić
na wzrostach czy spadkach na rynku danego instrumentu
bazowego. Najbardziej podstawowe strategie wykorzystują
opcje kupna i sprzedaży jako niskokapitałowe sposoby
generowania zysku ze zmian na rynku. Opcje mogą także być
użyte jako zabezpieczenie w różnego rodzaju strategiach
inwestycyjnych. Prawdopodobnie ubezpieczyłeś swój
samochód lub dom, ponieważ jest to działanie
odpowiedzialne i dzięki temu czujesz się bezpieczne.
Opcje oferują takie samo poczucie bezpieczeństwa w
przypadku Twoich transakcji i inwestycji. Zwiększają także
Twoją dźwignię finansową, pozwalając Ci kontrolować
akcje danej spółki, bez potrzeby zamrażania dużego
kapitału na Twoim koncie inwestycyjnym.
Niewiarygodna uniwersalność, którą oferują opcje na
dzisiejszym bardzo zmiennym rynku, jest mile widzianą
odmianą, jeśli weźmiemy pod uwagę niepewność
standardowych strategii inwestycyjnych. Opcje można
wykorzystać w celu ochrony przed spadkiem kursu
instrumentu bazowego, który chcemy nabyć lub wzrostem
kursu instrumentu bazowego, który chcemy sprzedać. Mogą
dać Ci możliwość zakupu akcji po niższej cenie,
sprzedaży akcji po cenie wyższej lub wygenerowania
dodatkowego przychodu związanego z długą bądź krótką
pozycją. Możesz także skorzystać ze strategii
opcyjnych, żeby zarobić na zmianie kursu instrumentu
bazowego, niezależnie od tego, czy jego cena wzrośnie
czy spadnie.
Istnieją trzy podstawowe trendy na rynku, mianowicie zwyżkujący,
zniżkujący i boczny. Ważne jest, aby rozpoznać go na
rynku, zanim wykonasz ruch. Jeśli rynek zwyżkuje, możesz
kupić opcje kupna, sprzedać opcje sprzedaży lub kupić
akcje. Czy możesz wybrać coś innego? Tak. Możesz łączyć
długie i krótkie pozycje opcyjne oraz instrumenty bazowe
w szereg różnych strategii. Strategie te pozwalają Ci
skorzystać na wahaniach rynku, jednocześnie ograniczając
Twoje ryzyko.
Poniższe tabele przedstawiają różne strategie opcyjne,
z których można skorzystać, żeby zarobić na wahaniach
na rynku:
| Strategie
o ograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku zwyżkującym |
Strategie
o nieograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku
zwyżkującym |
Zakup
opcji kupna
Spread byka w oparciu o opcje kupna
Spread byka w oparciu o opcje sprzedaży
Call Ratio Backspread |
Zakup
akcji
Sprzedaż opcji sprzedaży
Pokryte opcje kupna
Call Ratio Spread
|
| Strategie
o ograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku zniżkującym |
Strategie
o nieograniczonym ryzyku wykorzystywane na rynku
zniżkującym |
Zakup
opcji sprzedaży
Spread niedźwiedzia w oparciu o opcje sprzedaży
Spread niedźwiedzia w oparciu o opcje kupna
Put Ratio Backspread
|
Sprzedaż
akcji
Sprzedaż opcji kupna
Pokryte opcje sprzedaży
Put Ratio Spread
|
| Neutralne
strategie o ograniczonym ryzyku |
Neutralne
strategie o nieograniczonym ryzyku |
Zakup
stelaża
Zakup rozszerzonego stelaża
Long Synthetic Straddle
Put Ratio Spread
Zakup motyla
Zakup kondora
Zakup żelaznego motyla |
Sprzedaż
stelaża
Sprzedaż rozszerzonego stelaża
Call Ratio Spread
Put Ratio Spread
|
Bardzo ważne jest to, żeby inwestując, być kreatywnym.
Kreatywność jest rzadko spotykaną cechą na rynku akcji
i opcji. Dlatego też jest tak skuteczną taktyką. Daje
Ci możliwość pokonania Twojego „sąsiada”.
Masz możliwość przyjrzenia się różnym scenariuszom,
których on nie potrafi opracować. Jedyne co musisz zrobić,
żeby zacząć zarabiać, to wyprzedzić osobę przed Tobą
o jeden krok. Na szczęście, osoba ta zwykle nie wie, jak
inwestować kreatywnie.
Frederic
Ruff,
Optionetics.com
Więcej informacji na temat opcji i strategii opcyjnych
znajdziesz na stronie Giełdy
Papierów Wartościowych
Mniej
znane sposoby inwestowania
Wyspecjalizowanie
się w tematyce inwestycji offshore - to droga do finansowej
niezależności, na której w przeciągu 2 do 5 lat, w zależności
od ilości posiadanego kapitału inwestycyjnego, można
zostać naprawdę bogatym. Należy jedynie pozwolić swoim
pieniądzom pracować na siebie. Sposobów na rozpoczęcie
zarabiania jest wiele, lecz jednym z najszybszych jest udział
w programach wysokiego ryzyka.
Programy te są też często jedyną dostępną opcją dla
osób nie posiadających dużego kapitału inwestycyjnego.
Ich mankamentem jest jednak ich status, gdyż oferta
ogromnych zysków zawiera w sobie czynnik bardzo wysokiego
ryzyka. Z tego powodu programów takich nie obstawia się
nigdy wysokimi sumami i na bieżąco wycofuje się zyski.
Zatem jest to pewna gra, w której umiejętnie żonglując
stosunkowo małymi pieniędzmi można w przeciągu jednego
roku zarobić parę tysięcy dolarów. Cóż jednak robić,
gdy się posiada trochę więcej pieniędzy lub też nie
szuka przygód ani dreszczy emocji w programach wysokiego
ryzyka? Co zrobić, gdy pragnie się ulokować swoje grosiki
w bezpiecznym miejscu tak, aby otrzymać od kilku do nawet
kilkudziesięciu procent zysku miesięcznie? Odpowiedzią na
to są secured private placements czy też mutual funds. Oba
te pojęcia w zasadzie określają to samo, a więc fundusze
zbiorcze, w których tysiące drobnych inwestorów
umieszczają swój kapitał w puli i pula ta jest
inwestowana przez zarządzającego funduszem. Różnią się
one jedynie formą i skalą wielkości. Mutual funds - to
wielkie fundusze zbiorcze oferowane przez banki i wielkie
grupy finansowe. Minimalne wkłady są tutaj częstokroć
bardzo wysokie, a oferowane zyski leżą na poziomie od 10%
do 100% rocznie. Zyski zależą w dużej mierze od
zainwestowanego minimum.
Secured private placements, w odróżnieniu od mutual funds,
to mniejsze, prywatne i bardzo lukratywne fundusze, które
rzadko oferują mniej niż 10% zysku miesięcznie przy nawet
bardzo małych depozytach.
Skąd się biorą tak wysokie zyski? Istnieją duże możliwości
inwestycyjne, gdzie nie sięga zainteresowanie banków. Związane
jest to z tym, że każdego dnia uruchamianych jest wiele
nowych firm i koncepcji. Gdy jakaś nieznana firma poprosi o
kredyt w banku na sfinansowanie swojej nowej koncepcji czy
patentu o światowym potencjale - banki są jedynie
zainteresowane zabezpieczeniem kredytu, np. w nieruchomościach
lub innych środkach trwałych. Prawda jest taka, że aby
otrzymać kredyt w banku, należy wpierw udowodnić, iż tak
naprawdę nie potrzebuje się pieniędzy.
Co więc mają zrobić ci, którzy są np. posiadaczami
patentów czy też koncepcji mających ogromny potencjał?
Ponieważ dla urzędników bankowych wartość intelektualna
nie jest wymienialna na gotówkę - odsyłają wnioskodawców
z kwitkiem. To zjawisko kreuje ogromną niszę możliwości
inwestycyjnych, egzystującą poza sferą zainteresowań
banków. Tutaj zaczyna się rola wysoko wyspecjalizowanych
funduszy inwestycyjnych, które nie oceniają wielkości
willi klienta, lecz wielkość jego umysłu i jeśli - według
tej oceny - koncepcja jest warta finansowania - angażują
niezbędny kapitał.
To są właśnie secured private placements, a więc
mniejsze prywatne fundusze zbiorcze, które oferują częstokroć
kilkakrotnie wyższe oprocentowanie od zainwestowanego
kapitału niż mutual funds, gdyż zyski w prywatnych
funduszach są też o niebo wyższe. Owocem zainwestowanego
kapitału nie są odsetki będące okruchami z pańskiego
stołu, lecz udziały w firmach dokonujących szybkiej
ekspansji, udziały w zyskach z patentów, praw autorskich
itd.
Nic więc dziwnego, że fundusze inwestycyjne typu private
placements są nie lada gratką dla doświadczonych inwestorów,
gdyż nie tylko oferują doskonałe zyski, lecz także pełną
anonimowość. Część z nich jest usytuowana offshore, a
więc w takich jurysdykcjach prawnych, które nie
opodatkowują dochodów obywateli nie mieszkających na stałe
w danej jurysdykcji.
Ponieważ dla wielu osób kwota minimalnego udziału jest często
zbyt wysoka, organizuje się zbiórkę pieniędzy (pooling),
gdzie minimum wynosi np. 100 dolarów, a celem jest
uzbieranie minimalnego udziału np. 2000 dolarów. Pozwala
to wielu osobom uczestniczyć w takiej inwestycji, bez
podejmowania zbyt wysokiego ryzyka. Dzięki temu, że firma
zbierająca pulę minimalnego wkładu jest członkiem klubu,
możemy w dowolnym czasie dokonywać następnych rocznych
lokat.
Inne fundusze tego typu mają swoje siedziby choćby w USA i
funkcjonują jako licencjonowane grupy inwestycyjne, gdzie
obywatele amerykańscy zobowiązani są płacić podatki od
zysków. Jednakże dla nas, jako obywateli innych państw,
niż Kanady i USA, są to strefy wolne od podatków, gdyż
ustawodawstwo amerykańskie pozwala na taki manewr. Przykładem
tego typu funduszy jest Synergy Alliance Group z Orlando na
Florydzie - firma będąca prywatnym funduszem rozwoju
przedsiębiorczości. Oferowane zyski oscylują w granicach
od 50% do 400% w skali roku - w zależności od funduszu i
wielkości inwestowanego kapitału.
Nasuwa się tutaj pytanie czy tego typu fundusze są dostępne
dla drobnych inwestorów? Czy trzeba dysponować setkami
tysięcy dolarów, aby brać w nich udział? Czy jako osoba
posiadająca jedynie 100 czy 1000 dolarów jest się z tych
możliwości wyłączonym? W zasadzie tak i tutaj pozostają
do dyspozycji programy wysokiego ryzyka high yield, gdzie w
przeciągu roku czy też dwóch można “dorosnąć”
do poważniejszych funduszów inwestycyjnych.
Pooling – czyli szansa dla początkujących lub ostrożnych
W ostatnim okresie coraz bardziej popularne stają się
prywatne zbiórki, gdzie kilka lub nawet kilkuset osób wspólnie
obstawia jakiś fundusz, na partycypowanie w którym nikogo
indywidualnie nie byłoby stać. Nie jest to jeszcze jedna
forma funduszu zbiorczego, gdzie się wpłaca pieniądze do
puli i otrzymuje jakieś stałe lub bieżące
oprocentowanie, nie mając wglądu w to, gdzie pieniądze są
inwestowane.
W tym przypadku dokonuje się zbiórki i inwestuje pieniądze
w jakieś uzgodnione fundusze. Współinwestorzy stają się
tym sposobem równoprawnymi partnerami mającymi na bieżąco
dostęp do wszystkich danych. Zyski są dzielone wprost
proporcjonalnie do wysokości wkładu, a inwestorzy są ze
sobą w stałym kontakcie. Jedynym warunkiem tej formy wspólnego
inwestowania jest wybranie jednej, dwóch osób czy firm
jako tych, które rejestrują konto inwestycyjne na siebie.
Osoby te odpowiadają wobec pozostałych, informują o bieżących
sprawach, prowadzą rozliczenia itd.
Każdy zainteresowany tym systemem powinien przedstawić tę
możliwość znajomym czy współpracownikom, gdyż
uruchomienie wspólnego konta inwestycyjnego jest życiową
szansą dla tych, którzy są mniej zamożni. Zainwestowane
tutaj w bezpieczny sposób 1000 dolarów może przynieść
nawet 10-50% zysku miesięcznie. Wszystko jest uzależnione
od ilości zebranego kapitału.
Zrozumiałym jest, że większość ludzi, nie mając wcześniej
styczności z tego rodzaju inwestowaniem, podchodzi do tego
typu ofert z poważnym sceptycyzmem, gdy słyszą o
oferowanych miesięcznych zyskach rzędu 10% czy też 60%.
Mają po prostu wątpliwości czy to jest możliwe. Ci, którzy
mieli już z tego typu inwestycjami do czynienia, marzą o
znalezieniu dojścia do private placements, gdyż jest to
sporadyczne i nikt tego nie ogłasza w gazetach. Prawdą
jest, że ludziom nie posiadającym bardzo dobrych kontaktów
w kręgach finansowych może zająć to częstokroć kilka
lat, zanim znajdą dobry fundusz tego typu, jako że są one
blokowane przez dużych inwestorów i rezerwowane dla kręgu
własnych znajomych i kontaktów w biznesie.
Należy pamiętać, że interesy tego typu były do niedawna
wyłącznie zarezerwowane dla bardzo bogatych i większość
z nich nadal nie wychodzi poza zamknięte kręgi finansjery.
Dlatego też to, co się “wymyka” spod ich wpływów
i kontroli, jest zjawiskiem nowym, zjawiskiem ery Internetu,
więc jest traktowane jako niezwykle lukratywna szansa
zapewnienia sobie wręcz nieprawdopodobnych zysków. Przykładem
są słynne już od kilku lat fundusze Jamesa Kinga w SOMA
Corp. Panama, które są uruchamiane zazwyczaj co kwartał.
Na otwarcie nowego cyklu czeka tylu ludzi, że gdy zostają
ogłoszone zapisy, często wystarczy kilka dni na zebranie
np. 10 milionów dolarów. Zainwestowane pieniądze
dostarczają pasywnego dochodu wypłacanego co miesiąc czy
co kwartał - w zależności od realizowanego programu.
Seria bestsellerów
Roberta Kiyosaki

O AUTORZE:
Robert Kiyosaki, autor
książki "Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec" to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić,
aby pieniądze ciężko pracowały dla
nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu
finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada - zdobądź
dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj
długoterminowo - jest przestarzała.
Aby poznać prawie wszystkie
sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedź stronę:
BogatyOjciec.pl